Pechowy Volksvagen Castrol Cup

To nie był do końca udany weekend dla krakowian w ramach trzeciej rundy Volksvagen Castrol Cup. W sobotę z toru został zepchnięty Maciej Steinhof, natomiast w niedzielę Gosia Rdest po kontaktowej sytuacji uszkodziła koło i musiała wycofać się z drugiego wyścigu.

Podczas piątkowych treningów oraz sobotnich zawodów we znaki dała się zmienna pogoda. Sobotni wyścig został przerwany i wznowiony już na oponach deszczowych. Zaczniemy od jedynej kobiety w stawce – Gosi Rdest. Zawodniczka po raz kolejny pokazała konkurentom, że umie się ścigać szybko i skutecznie – wywalczyła szóste miejsce w stawce 22 zawodników. Niestety niedziela okazała się bardzo pechowa. Gosia Rdest startująca z dziesiątej pozycji w drugim dniu zmagań na torze w Poznaniu niestety uczestniczyła w kolizji. Po kontaktowej sytuacji na jednym z pierwszych okrążeń uszkodzeniu uległa felga, co uniemożliwiło ukończenie wyścigu.

Deszczowe zmagania

– Pierwszy tegoroczny weekend na torze Poznań przebiegał ze zmiennym szczęściem. Sobotni wyścig, ze względu na warunki pogodowe, był bardzo emocjonujący - startowaliśmy na slickach, ale załamanie pogodowe wymusiło przerwanie rywalizacji i start lotny za safety carem już na oponach deszczowych. Utrzymałam koncentrację i rozegrałam wyścig zgodnie z ułożoną strategią. Pomimo deszczu, tempo było bardzo dobre, zawody ukończyłam na szóstej pozycji. Niedzielny wyścig nie był niestety pełnym w moim wykonaniu. Trwał zdecydowanie za krótko, nie przejechałam nawet połowy dystansu. Stało się tak po sytuacji kontaktowej, która spowodowała pęknięcie felgi i uniemożliwiła dalszą jazdę. Sam niedzielny start uważam za bardzo dobry, pierwsze wyprzedzenia również. Już po pierwszych zakrętach udało mi się przebić z dziesiątego na siódme miejsce. Wczorajsze tempo pokazało, że mogę być jeszcze szybsza. Mam nadzieję, że kontynuacja tego progresu będzie na kolejnym wyścigu – podsumowała swój start młoda zawodniczka.

W klasyfikacji generalnej Gosia Rdest zajmuje aktualnie dziewiątą pozycję.

Problemy Steinhofa

Duże nadzieje ze startem w Poznaniu wiązał Maciej Steinhof. Krakowianin po bardzo dobrej jeździe w kwalifikacjach do sobotniego wyścigu przystępował z czwartej pozycji. Niestety potem wszystko się posypało, a co gorsza w jego samochód uderzył Paweł Krężelok. Auto wypadło z toru i zawodnik dotarł na metę dopiero na piętnastej pozycji. W niedzielę krakowianin liczył na rewanż na poznańskim torze. Jednak po błędzie na stracie Steinhof spadł z piątej na ósmą lokatę. Potem jednak zaczął się ścigać na wysokich obrotach, co pozwoliło mu wrócić z powrotem na miejsce piąte. Niestety strata do znalezienia się na podium była zbyt duża.

– Sam wyścig był bardzo fajny, pozytywny. Była czysta walka do ostatniego metra. Niestety popełniłem błąd na starcie i z piątej pozyji startowej spadłem na ósmą. Przedarłem się na piatą, ale jak wiemy w środku stawki jest bardzo ciasno i bardzo czasami brutalnie. Ogólnie była fajna walka, najważniejsze, że dzisiaj dowiozłem punkty i jestem czwarty w klasyfikacji generalnej – powiedział Maciej Steinhof.

Po wyscigach na poznańskim torze krakowianin zajmuje czwarte miejsce w “generalce”. Prowadzi Robertas Kupcikas przed Marcusem Fluchem i Jeffreyem Krugerem.