Pielęgniarki protestują. Duda pomoże? [Video]
Krakowskie pielęgniarki domagają się podwyżek. Żądają podniesienia wypłat o 1500 złotych. – Wszystkich czeka opieka pielęgniarska! Gdy człowiek się rodzi – jest położna. Gdy umiera również ma opiekę. Ludzie, obudźcie się i dajcie nam godziwą płacę za uczciwą pracę. Nie chcemy przewrotów, tylko tego, aby rząd słuchał praktycznych podpowiedzi – apelowała Grażyna Gaj, przewodnicząca organizacji międzyzakładowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych.
Pracownicy służby zdrowia protestują dziś w całej Polsce. – Po rozmowach z ministerstwem zdrowia wyszło, że chcą nam dać pieniądze, ale za dwa lata. Mówimy: nie! Chcemy teraz, bo czekamy na nie za długo – mówi Grażyna Gaj. – Pokażemy razem, aby rząd zobaczył, że nasz zawód umiera!
Pielęgniarki i położne nie zarabiają dużych pieniędzy, średnia pensja wynosi ok. 2 tys. złotych netto. Dlatego domagają się w sumie 1500 złotowej podwyżki oraz zmian warunków pracy. – Żądamy bezpieczeństwa pracy, zwiększenia obsady pielęgniarskiej na dyżurach, mniej papierów i statystyk, bo zamiast tego, chcemy widzieć pacjenta! – stwierdza przewodnicząca OZZZPiP. Chodzi o określenie niezbędnej liczby pielęgniarek i położnych na oddziałach przy zawieraniu umów przez NFZ ze szpitalami.
Protestujące popiera Wolny Związek Zawodowy „Sierpień 80”, który wraz z innymi partnerami społecznymi zainaugurował trzy dni temu ogólnopolską kampanię „Chcemy więcej zarabiać!”. – Hasło naszej kampanii łączy nas z postulatami tego środowiska pracowników ochrony zdrowia. Zapraszamy do współpracy. Jako ludzie pracy idźmy z tym hasłem razem – apeluje szef związku, Bogusław Ziętek.
Duda obiecuje
Z pielęgniarkami na Rynku Głównym spotkał się kandydat na Prezydenta RP Andrzej Duda. Mówił, że ma świadomość trudnej sytuacji, tego, że na oddziałach pielęgniarek jest za mało i że mają niskie zarobki. – Problem Pań jest obok problemu pacjentów chyba najpoważniejszym. To kwestia zanikającego w Polsce zawodu, który w ochronie zdrowia jest niezbędny. Bez Pań trudno sobie wyobrazić jakąkolwiek opiekę nad chorym – podkreślał.
Obiecał, że jeśli wygra wybory, dopilnuje, by sytuacja się zmieniła, by kwestie warunków pracy i wynagrodzeń pielęgniarek i położnych zostały wpisane do ustawy. Przypomniał, że podczas protestów w Warszawie do pielęgniarek w „białym miasteczku” wyszła z obietnicami Ewa Kopacz, wówczas jeszcze jako poseł. – O ile mi wiadomo, ostatnia istotna podwyżka dla Państwa zawodów była za czasów ministra Religi – powiedział Andrzej Duda.
– Na tym rynku daję Paniom uroczyste słowo honoru, że jeżeli będę Prezydentem Rzeczypospolitej, będziecie Panie miały do mnie dostęp zawsze i zrobię wszystko, żeby Wam pomóc – deklarował zwycięzca pierwszej tury wyborów prezydenckich.
Pielęgniarki z dystansem przyjęły obietnice polityka. Kiedy cała uwaga dziennikarzy skupiła się na jego osobie, część zgromadzonych zaczęła skandować „Protest jest nasz!”. Niewielka grupa protestujących nawet odsunęła się zupełnie na bok, krzycząc „Do widzenia!”. – Chciałabym tego doświadczyć. Jeżeli Pan mówi, że będą otwarte drzwi, to sama chciałabym to sprawdzić i namacalnie stwierdzić „tak, jest tak jak mówi”. Ale ja muszę tego naprawdę dotknąć – mówiła do mikrofonu przedstawicielka protestujących.
Dawid Kuciński, Jakub Drath