Piłkarz Wisły: Złapać wiatr w żagle

192. Wielkie Derby Krakowa to już historia. Po raz drugi z rzędu w krakowskiej potyczce lepsza okazała się Cracovia, bo to ona strzeliła dwie bramki. Wisła, choć oddała 11 strzałów, zamienić na trafienie zdołała tylko jeden.

Kulawe wykończenie

Wisła Kraków początek sezonu ma nie najlepszy. Po trzech meczach wyjazdowych wraca na Reymonta z zerowym dorobkiem punktowym. Najbardziej bolesna jest dla niej przegrana w derbach Krakowa, gdzie z przebiegu gry, to właśnie Biała Gwiazda była zespołem dominującym. – Przez większość meczu utrzymywaliśmy się przy piłce. Byliśmy cały czas na połowie Cracovii. Przy naszych akcjach zabrakło wykończenia. W ostatnich momentach pod bramką trzeba być dokładnym i precyzyjnie uderzyć, a to nam nie wychodziło. Szkoda, że nie udało nam się zdobyć gola trochę wcześniej. Wtedy moglibyśmy złapać wiatr w żagle i wyciągnąć chociaż na 2:2 – podsumował mecz zawodnik Wisły Tomasz Cywka.

Mało kto się spodziewał, że Cracovia już w 2. minucie zdobędzie bramkę. Wisła jednak nie pozwoliła się zdeprymować i grała swoje. – Mimo straconej bramki, mieliśmy kontrolę nad tym, co się dzieje na boisku. Dochodziliśmy z piłką na trzydziesty metr i wtedy czegoś nam brakowało. Musimy ciężko pracować, by kończyć strzałem nasze sytuacje – dodał pomocnik Białej Gwiazdy.

Wzmożona obrona

Derby rządzą się swoimi prawami i walka o wygraną jest bardziej zacięta niż zwykle. Wisła w starciu z Cracovią nieco przemeblowała swoje ustawienie. Po raz pierwszy w tym sezonie wyszła z czwórką obrońców, lecz nawet taka ilość defensorów nie ustrzegła ekipy z Reymonta przed utratą goli. – Ustawienie jest tylko umowne. W trakcie meczu nawet jak wyjdziemy trójką, to są momenty, gdzie w defensywie jest nas czterech. Jest to kwestia komunikacji. Najważniejszy jest wynik. W starciu z Cracovią się nie udało, choć walczyliśmy do końca. Wierzyliśmy, że może uda się osiągnąć remis – komentował Cywka.

Po złej serii Wiślaków pozycja trenera Dariusza Wdowczyka staje się coraz mniej stabilna. Ciężko przewidzieć, ile cierpliwości będą mieć jeszcze właściciele klubu. Piłkarze jednak nie mają wątpliwości, że zmiana szkoleniowca wpłynie na zespół negatywnie. – Cały czas pracujemy. Jeśli Dariusz Wdowczyk zostanie, to to nam wyjdzie tylko na plus. Ćwiczymy to, co trener z nami chce zrobić, to co Wisła chce prezentować. To będzie owocowało – zakończył piłkarz.