Ping-pong Małgorzaty Wassermann i Jacka Majchrowskiego

Małgorzata Wassermann zaatakowała Jacka Majchrowskiego, że nie korzysta z programu ministerstwa infrastruktury na remont dróg gminnych i powiatowych. Piłeczkę odbił prezydent Krakowa, jednak pomylił programy. Błąd przeciwnika wykorzystała kandydatka PiS. Jednak rzeczniczka prezydenta tłumaczy, że Małgorzata Wassermann nie powiedziała nigdzie konkretnie, o jaki program rządowy jej chodzi.  

Małgorzata Wassermann, kandydatka Prawa i Sprawiedliwości na urząd prezydenta Krakowa stwierdziła, że miasto nie korzysta z programu rozwoju gminnej i powiatowej infrastruktury drogowej. Podkreśliła, że w jej ocenie jest to niegospodarność. – Czy państwo słyszeli, żeby miasto Kraków wykorzystywało pieniądze z tzw. „adamczykówek”? Nie, bo pochodzą z rządu. A ja je będę wykorzystywać, bo nasze drogi są w bardzo złym stanie – mówiła w poniedziałek posłanka.

Prezydent próbuje odbić piłeczkę

Na taki zarzut odpowiedział za pośrednictwem Facebooka Jacek Majchrowski. We wpisie prezydent zacytował słowa ministra rozwoju, który powiedział kilka miesięcy temu, że nowy program rządowy skierowany jest do mniejszych miejscowości. – Obawiam się, że po te środki sięgniemy dopiero wtedy, jeśli komuś uda się sprowadzić Kraków do poziomu wsi lub małego miasteczka, ale chyba nie o to chodzi ani krakowianom, ani pani poseł – czytamy na stronie prezydenta Krakowa.

Gospodarz miasta przypomniał, że finansowanie całego rządowego programu wynosi 4,5 miliarda złotych rozłożone na cztery lata dla całej Polski. Dodał, że Kraków na inwestycje przez taki okres wydał prawie trzy miliardy złotych.

Riposta Małgorzaty Wassermann

Po kilku godzinach Jackowi Majchrowskiemu odpowiedziała jego główna konkurentka. Wytknęła prezydentowi błędy merytoryczne. Stwierdziła, że Jacek Majchrowski pomylił programy rządowe. Opisał fundusz realizowany przez ministerstwo rozwoju dla wsi i małych miasteczek, a nie program stworzony przez ministerstwo infrastruktury, który potocznie nazywa się „adamczykówkami”.

Monika Chylaszek, rzeczniczka prezydenta tłumaczy, że Jacek Majchrowski nie popełnił błędu w swoim wpisie. – Pani Wassermann podczas swojego wystąpienia nie użyła konkretnej nazwy programu rządowego, więc można było się tylko domyślać o jakie dotacje chodzi – odpowiada.

W ocenie Małgorzaty Wassermann Kraków mógł już zdobyć 9 milionów złotych z programu ministra Andrzeja Adamczyka. – Ja wiem, że przy 10 milionach wydanych na organizację zimowych igrzysk olimpijskich, te 9 milionów nie robi na panu Majchrowskim wrażenia, ale dla mnie jest to niegospodarność – podkreśliła.

Urząd Miasta Krakowa twierdzi, że aplikowała o środki z programu. W sumie urzędnicy chcieli zdobyć dofinansowanie na przebudowę ul. Bieżanowskiej, św. Filipa, Kopernika. Tylko w jednym przypadku, w 2014 roku, otrzymali 727 tysięcy złotych na część zadania.

Program może wykluczać bogate miejscowości

Kto w tym sporze ma rację? Przedstawiciel biura prasowego ministerstwa infrastruktury w rozmowie z LoveKraków.pl mówi, że „teoretycznie” Kraków mógł aplikować o dofinansowanie. Jednak duże znaczenie, przy ocenie wniosków, ma kryterium dochodowe. – Większe szanse na otrzymanie dotacji mają oczywiście miejscowości czy powiaty z niskim dochodem własnym – dodaje.

Przeanalizowaliśmy trzy ostatnie lata działania programu. W 2016 roku z pieniędzy skorzystały zaledwie cztery miasta wojewódzkie. Lublin otrzymał 69 tysięcy złotych, Gorzów Wielkopolski trzy miliony złotych, tyle samo pieniędzy zostało przelane na konto Szczecina, a Zielona Góra musiała zadowolić się 614 tysiącami złotych.

W 2017 roku natomiast więcej miast mogło zadowolić się pieniędzmi z ministerstwa infrastruktury. Najwięcej, bo aż trzy miliony złotych, dostała Zielona Góra, Gorzów Wielkopolski otrzymał o 200 tysięcy mniej. Stolica województwa lubelskiego na remont drogi dostała 2,3 miliony złotych. Budżet Rzeszowa został zasilony kwotą 1,9 miliona złotych, Opola – 1,6 miliona złotych, a Szczecin otrzymał 830 tysięcy złotych.

W tym roku natomiast tylko jedno miasto wojewódzkie dostało pieniądze. To stolica województwa opolskiego, która otrzymała trzy miliony złotych na uzbrojenie terenu pod budowę nowej drogi gminnej.

Przez trzy lata programu w województwie małopolskim żadne miasto na prawach powiatu (Kraków, Tarnów oraz Nowy Sącz) nie otrzymało pieniędzy z programu rządowego.