PiS składa wniosek do Centralnego Biura Antykorupcyjnego
Poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Adamczyk złożył wniosek do Centralnego Biura Antykorupcyjnego ws. potencjalnych nieprawidłowości przy przetargu na dostarczanie przesyłek sądowych.
Parlamentarzysta partii Jarosława Kaczyńskiego twierdzi, że przejęcie rynku przesyłek sądowych i prokuratorskich przez Polską Grupę Pocztową może rodzić wiele potencjalnych zagrożeń dla obywateli. – Przede wszystkim chodzi tu o skuteczność doręczania korespondencji i związanej z nią terminowością przebiegu postępowań sądowych, a także, z uwagi na możliwy brak przeszkolonych i doświadczonych pracowników, zagrożenie prywatności obywateli – mówi Andrzej Adamczyk, krakowski poseł
Listy w salonie fryzjerskim
Według posła, całe zamieszanie z dostarczaniem przesyłek jest „bulwersujące". W tym momencie nie funkcjonują miejsca odbiorów przesyłek. Prawdopodobnie w trakcie rozstrzygnięcia przetargu PGP nie miała podpisanych umów z miejscami, gdzie można odebrać list. – W Krzeszowicach na dwa punkty, które znajdują się w sklepie spożywczym oraz salonie fryzjerskim usłyszeliśmy, że miejsce odbioru jeszcze nie funkcjonuje. Odesłali nas do oddalonej o 11 km Trzebini – wyjaśnia w rozmowie z LoveKraków.pl Andrzej Adamczyk.
Polityk zwraca uwagę, że nie wszystkie procedury przetargowe mogły przebiegać w sposób prawidłowy. – Z otrzymanych przez nas informacji wynika, że istnieje możliwość braku rzetelnej weryfikacji w trakcie postępowania przetargowego prawdziwości oświadczenia PGP w zakresie posiadania placówek na dzień składania ofert, a także po 1 stycznia 2014 r. Nie jest również jasne, czy PGP w trakcie przetargu rzetelnie zweryfikowano pod kątem ochrony danych osobowych i tajemnicy korespondencji – pisze poseł Adamczyk.
„… lub czasopisma”
Wątpliwości posła Prawa i Sprawiedliwości budzi także proces legislacyjny dotyczący wprowadzania przez rząd zmian do polskiego porządku prawnego. – W rządowym projekcie kodeksu postępowania karnego zmieniono art. 124, w kierunku umożliwienia doręczeń przesyłek sądowych i prokuratorskich. Teraz nie trzeba już urzędowego poświadczenia odbioru – wyjaśnia Andrzej Adamczyk. – Warto się zastanowić, czy nie mamy do czynienia z aferą większą niż zamieszanie ze słynnym dodaniem do ustawy „lub czasopisma” – dodaje.