Płonący śmietnik. Kto powinien zareagować?
Do naszej redakcji napisał Czytelnik, który ze zdziwieniem zauważył, że kierowcy MPK nie reagują na to, że pali się kosz przystankowy. – Sam musiałem dzwonić po straż pożarną. Niepojęte, że pracownicy MPK nic z tym nie zrobili – opowiada.
Do mini-pożaru doszło w czwartek na przystanku Bieżanowska. – Kierowcy widzieli, że się pali, ale nikt nie zareagował. Jeszcze trochę i zaczęłaby się palić wiata – stwierdza nasz Czytelnik. Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy Miejskiego Przedsiębiorstwa Komunikacyjnego w Krakowie, twierdzi, że motorniczy oraz kierowcy mają obowiązek zgłaszać wszelkie nieprawidłowości. I zazwyczaj to robią.
– Zniszczenia przystanków czy palący się kosz są zawsze zgłaszane. Pracownicy są wyposażeni w radiotelefony, na których mają różnego typu statuty. Dla przykładu mogą informować dyspozytora o korkach, zepsutej sygnalizacji świetlnej czy niszczeniu infrastruktury – tłumaczy Gancarczyk. Oczywiście zdarza się, że wcześniej zareaguje pasażer - wtedy taką reakcję należy tylko pochwalić.
Następnie dyspozytor zbiera szczegółowe informacje i przekazuje je dalej, choćby na straż pożarną. Statystyki strażaków nie wyodrębniają jednak tego, jaki konkretnie kosz się palił. W sumie w 2014 roku gasili 471 pojemników, a w tym roku na razie 297 sztuk.