Po Paradzie Smoków. „Było dużo szczęścia, że nie doszło do wypadku”

– Komunikaty w mediach czy na plakatach są ważne, ale zabrakło skutecznej informacji na miejscu – mówi o chaosie podczas Wielkiej Parady Smoków Izabela Błaszczyk, w przeszłości dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego.

Patryk Salamon, LoveKraków.pl: W internecie pojawiło się wiele krytycznych komentarzy dotyczących organizacji tegorocznej Parady Smoków. Jak pani ocenia tę sytuację?

Izabela Błaszczyk, była dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego: Chociaż nie byłam osobiście na wydarzeniu, obserwowałam je z dużą uwagą, ponieważ od lat interesuję się produkcją wydarzeń i tym, co dzieje się w mieście.

Z organizacyjnego punktu widzenia uważam, że nie powinno dojść do sytuacji, o której dziś dyskutujemy. Oczywiście wiem, że organizator informował o zmianie lokalizacji za pośrednictwem mediów, ale moim zdaniem jego rola jest znacznie większa niż samo opublikowanie komunikatu.

Publiczność ma swoje przyzwyczajenia i rytuały budowane przez lata. W przypadku Wielkiej Parady Smoków ludzie od dawna przychodzili pod Wawel i właśnie tam oczekiwali wydarzenia. To naturalne.

Dlatego uważam, że informacja o zmianie lokalizacji powinna zostać zabezpieczona w znacznie szerszym zakresie. Komunikaty w mediach czy na plakatach są ważne, ale zabrakło skutecznej informacji na miejscu. Producent wydarzenia powinien reagować błyskawicznie także w trakcie imprezy.

Smocze Widowisko na Wiśle
Smocze Widowisko na Wiśle
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

W jaki konkretnie sposób?

Mogę podać przykład z własnego doświadczenia.

Podczas organizacji Festiwalu Muzyki Filmowej na krakowskich Błoniach musieliśmy zmierzyć się z wyjątkowo trudną sytuacją pogodową. Wiedzieliśmy, że może padać deszcz, ale nie przewidzieliśmy aż tak dużej ulewy.

Ze względów bezpieczeństwa widzów, artystów i całej produkcji w ciągu dwóch dni musieliśmy przenieść część wydarzeń do Nowej Huty, a część do Filharmonii. Było to ogromne wyzwanie organizacyjne, szczególnie że dostęp do informacji nie był wtedy tak łatwy jak dziś.

Mimo to prowadziliśmy szeroką komunikację: informacje na miejscu, komunikaty w mediach, konferencje prasowe. Właśnie dlatego uważam, że organizator powinien zawsze przewidywać kilka scenariuszy działania, nawet przy wydarzeniach, które z pozoru wydają się proste organizacyjnie.

Co należało zrobić, gdy ludzie zaczęli gromadzić się pod Wawelem, podczas gdy wydarzenie odbywało się po drugiej stronie Wisły?

Należało zareagować znacznie wcześniej. Z doświadczenia wiemy, że uczestnicy takich imprez pojawiają się na miejscu nawet dwie lub trzy godziny przed rozpoczęciem wydarzenia. Już wtedy można było zauważyć, że tłum kieruje się w niewłaściwe miejsce.

W takiej sytuacji należało wysłać wolontariuszy, pracowników organizatora, a także wykorzystać współpracę ze służbami miejskimi i policją. Przy każdej dużej imprezie funkcjonuje sztab kryzysowy i właśnie wtedy powinien zostać uruchomiony.

Trzeba było szybko podjąć decyzję, jak bezpiecznie poinformować ludzi i przeprowadzić ich do właściwej lokalizacji. Można było wykorzystać komunikaty głosowe, megafony czy bezpośrednie informowanie uczestników. 

Pozostawienie tego problemu do momentu rozpoczęcia imprezy sprawiło, że tłum zaczął przemieszczać się jednocześnie, co zawsze zwiększa ryzyko niebezpiecznych sytuacji.

Wiele kontrowersji dotyczyło także stref VIP i sektorów premium. Jak powinny być zorganizowane?

Jeżeli chodzi o strefy VIP i sektory premium, do których uczestnicy kupowali bilety, standardem jest organizowanie dla nich odrębnych dróg dojścia. 

Nawet jeśli taka droga jest dłuższa, powinna być całkowicie niezależna od ciągów komunikacyjnych przeznaczonych dla publiczności ogólnodostępnej. Dzięki temu osoby posiadające bilety mają zagwarantowany dostęp do swoich miejsc, a wejścia nie są blokowane przez tłum.

Wszystkie takie rozwiązania są wcześniej uzgadniane ze służbami odpowiedzialnymi za bezpieczeństwo: policją, strażą pożarną, strażą miejską czy pogotowiem ratunkowym. Plan imprezy powinien być przedstawiony odpowiednio wcześniej i zaakceptowany pod kątem bezpieczeństwa.

Jeśli rzeczywiście część osób nie mogła dostać się do wykupionych stref, oznacza to, że na którymś etapie coś nie zadziałało zgodnie z założeniami.

W tym chaosie mogło dojść do poważniejszego incydentu?

Nie chciałabym używać zbyt mocnych słów ani wywoływać niepotrzebnej paniki, ale uważam, że było sporo szczęścia w tym, że nie doszło do żadnego poważnego wypadku. Przy tak dużym zagęszczeniu ludzi ryzyko zawsze istnieje.

Doceniam pracę służb, które ostatecznie zaczęły kierować ruchem i porządkować sytuację, jednak jestem zdziwiona, że wcześniej nie zauważono gromadzącego się tłumu po niewłaściwej stronie Wisły.

Smocze Widowisko na Wiśle
Smocze Widowisko na Wiśle
Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Pojawia się również pytanie, czy wybrana lokalizacja była przygotowana na przyjęcie tak dużej liczby uczestników. Trzeba pamiętać, że zarówno Parada Smoków, jak i dawniej Wianki, od lat przyciągają ogromne tłumy. Pamiętam wydarzenia, podczas których na bulwarach gromadziło się nawet około stu tysięcy osób.

Uczestnicy skarżyli się również na problemy z komunikacją miejską po zakończeniu wydarzenia. Jak powinno wyglądać takie zabezpieczenie?

Przy organizacji dużych imprez plenerowych te kwestie są zwykle uzgadniane z miejskim organizatorem transportu. Standardem jest uruchamianie dodatkowych tramwajów i autobusów oraz przygotowanie planu rozprowadzania uczestników po zakończeniu wydarzenia.

Podczas organizowanych przez nas imprez uczestnicy byli informowani zarówno za pomocą komunikatów głosowych, jak i specjalnych planów rozmieszczonych na terenie wydarzenia.

Wskazywano konkretne kierunki dojścia do dodatkowych autobusów czy tramwajów obsługujących poszczególne części miasta. Dzięki temu ludzie wiedzieli, gdzie się kierować po zakończeniu imprezy, a teren wydarzenia stopniowo i bezpiecznie się opróżniał.

Dlatego informacje o wielogodzinnym oczekiwaniu na transport publiczny po Paradzie Smoków budzą moje zdziwienie. Przy wydarzeniu tej skali komunikacja i bezpieczeństwo uczestników powinny być jednym z najważniejszych elementów planowania.