Podejrzana o zabójstwo. Kim jest Marta O. z osiedla Kalinowego? „W ostatnim czasie była rozkojarzona”
– To duży szok. Moja siostrzenica mieszka w tamtym bloku, ma dwóch synów, jeden chodzi do przedszkola. Aż strach bierze, jak pomyślę, kogo miała za sąsiadkę. Dobrze, że do tej pory ta kobieta nikomu nie zrobiła krzywdy – mówi nam o Marcie O. starsza pani, która siedzi na ławeczce na osiedlu Kalinowym, obok odpoczywa jej psiak. Okolica wydaje się spokojna. Ciszę przerywają jedynie warkot przejeżdżających samochodów oraz krzyki bawiących się obok przedszkola dzieci. Wspomniana Marta O., 52-letnia mieszkanka Kalinowego, jest podejrzana o zabójstwo 67-letniego mężczyzny, który był jej partnerem.
Wchodzimy do budynku, gdzie mieszkała kobieta. Na klatce schodowej jest aż biało od kurzu, remont trwa. – Trzeba windą jechać – mówi nam jeden z pracowników. Idziemy za jego radą. Wysiadamy na piątym piętrze. Mieszkania z jednej i drugiej strony są oddzielone od klatki dodatkowymi drzwiami. Żeby się za nie dostać, trzeba skorzystać z domofonu. Otwiera nam kobieta, która mieszka bardzo blisko mieszkania Marty O. – Nie chcę mieć z tą sprawą nic wspólnego. Pozostali sąsiedzi z tego co wiem są w pracy – szybko ucina rozmowę.
Kontaktujemy się z prawnikiem Marty O. – Nie mogę w tym momencie udzielać zbyt wielu informacji, dla dobra mojej klientki. Nie mogę informować, czy moja klientka przyznała się do winy. Prokuratura dalej prowadzi czynności. Sąd zastosował wobec Marty O. trzymiesięczny areszt – poinformował nas w trakcie telefoniczej rozmowy mec. Marcin Potok.
***
W trakcie pracy nad artykułem otrzymaliśmy jeszcze odpowiedzi od Prokuratury Rejonowej w Busku-Zdroju. Śledczy potwierdzili nam, że do zabójstwa mężczyzny doszło w Krakowie. – Został zabity przy użyciu tępego, twardego narzędzia – twierdzą śledczy. – Dokładny przebieg zdarzenia nie został ustalony, podobnie motyw zbrodni. Brany jest pod uwagę motyw finansowy – dodają. Zwłoki mężczyzny zostały znalezione przez przypadkowego przechodnia. Identyfikacja tożsamości ofiary była utrudniona, ponieważ jak podkreśla prokuratura, 67-latek nie miał przy sobie dokumentów. – Ponadto ciało posiadało liczne obrażenia i było częściowo nadpalone – twierdzą śledczy.