Podejrzani biegli. Ciąg dalszy sprawy o śmierć ojca Zbigniewa Ziobry
W czwartek kontynuowany był proces odwoławczy związany ze śmiercią Jerzego Ziobry w 2006 roku. Strony spierały się o to, czy dopuścić jako dowód protokół z przesłuchania trzech świadków z innego postępowania prowadzonego równolegle. Obrońcy lekarzy twierdzą, że to obchodzenie prawa, a dopuszczenie takiego dowodu zdegraduje rolę biegłych, którzy przeprowadzili ekspertyzy do postępowania w sądzie pierwszej instancji. To właśnie oni zostali przesłuchani, a dodatkowo w sprawie zawyżenia cen za sporządzenie opinii.
Wczorajsze zaskoczenie pełnomocników rodziny Ziobrów dziś ustąpiło pełne poparcie wniosku o dołączenie do materiału dowodowego wspomnianych protokołów. – Świadkowie zostali pouczeni. Nie mieli również żadnych zastrzeżeń do treści protokołów. Nie było też warunków, które uniemożliwiałby swobodne wypowiedzi – odpowiadał na zarzuty obrony mecenas Adam Gomoła.
Mecenas Piotr Sak (który jest jednocześnie radnym Tarnowa) dodał, że protesty obrony to „gorączkowa próba unieszkodliwienia materiału dowodowego”. – Teoretyczne rozważania nie zamaskują prób blokowania szkodliwego dla oskarżonych dowodu – podkreślał. Zdaniem Saka, dzięki tym protokołom, sąd może ocenić opinię biegłych w tej sprawie.
Błąd naprawia sąd
Wszyscy obrońcy oskarżonych lekarzy są zdania, że w ten sposób pozyskany dowód, czyli poprzez przesłuchanie w odrębnej sprawie, ale bezpośrednio związanej z procesem odwoławczym, nie powinien zostać dopuszczony.
I jeśli faktycznie sąd I instancji popełnił jakieś błędy, to nie prokurator, ale sąd odwoławczy jest od tego, by je naprawić. Nie może być to przywilejem prokuratora, bo zdaniem adwokata, łamie to zasadę trójpodziału władzy.
Mecenas Jan Widacki uważa, że nie można weryfikować równoległym śledztwem działań sądu. Przeczytanie trzech protokołów z przesłuchań biegłych w roli świadków, automatycznie obniża im status właśnie na świadków.
Widacki zadał też pytanie: co z pozostałymi protokołami kolejnych dwóch świadków? – Dlaczego prokurator wybrał trzy z pośród pięciu? – zastanawia się prawnik.
– Jak sąd ma ocenić treść tych zeznań, które dostanie, nie znając pozostałych zeznań biegłych. To, co mówią świadkowie, trzeba ocenić w kontekście zeznań innych świadków – dodał Jan Widacki.
Mecenas ocenił działania prokuratury jako obchodzenie prawa, co jest równoznaczne z jego pogwałceniem.
Kartki papieru
Dla prof. Piotra Kardasa te protokoły to nic innego jak kartki papieru dołączone do akt sprawy. Kardas skupił się przede wszystkim na prawnym aspekcie pozyskiwania dowodów. W jego opinii, tutaj materiał dowodowy nie może zostać dopuszczony ze względu właśnie na bezprawne działania. Jakie? Choćby nie dopuszczenie prawnika podczas składania zeznań przez biegłych oraz ciążąca na przesłuchiwanych możliwość postawienia zarzutów karnych.
Do sprawy odniósł się również oskarżony, prof., Dariusz D. – Chcę powiedzieć, jak swobodnie mogą wypowiadać się lekarze w tej sprawie. Jest kilka śledztw, poranne odwiedziny policji, przeszukiwania notatek, komputerów, telefonów czy samochodów. Nie mówiąc już o wizytach w klinice. Później ci ludzie są przesłuchiwani. Miała być poprawa jakości leczenia i procedur medycznych, a jest zastraszanie świata lekarskiego – stwierdził kardiochirurg.
Prokurator Paweł Baca stwierdził, że muszą zostać wyjaśnione wszystkie aspekty procesu leczenia Jerzego Ziobry i wiąże się to z kwestią rzetelności przeprowadzonych opinii biegłych.
Sąd nie dopuszcza
W czwartek sąd odrzucił wniosek prokuratora i nie dopuścił wykorzystania spornych protokołów. Biegli zostaną przesłuchani raz jeszcze w czerwcu.