Podróż po dziejach Polski w Muzeum Narodowym

Tym razem przewodnikiem po dziejach Polski będą najstarsze i najcenniejsze starodruki: poczty władców, herbarze, mapy i dawne polskie kroniki. Ekspozycję zaaranżowano w Muzeum im. Emeryka Hutten-Czapskiego. – Temat wystawy, czyli „Dziejów polskich pomniki” pochodzi od zbitki kilku rocznic: 900 lat temu powstała pierwsza polska kronika, 600 lat temu urodził się Jan Długosz, a 150 lat temu wydano pierwszy tom serii Monumenta Poloniae historia (Pomniki dziejowe Polski) – mówi Agnieszka Perzanowska, kurator wystawy i kierownik Działu Starych Druków, Rękopisów i Kartografii MNK.

Na wystawie jednym z najbardziej interesujących eksponatów jest XVI-wieczny odpis trzeciego tomu kroniki Jana Długosza, która była przygotowana dla biskupa Hieronima Radziszewskiego. W Muzeum prezentowany jest również egzemplarz „Roczników” Długosza. To pierwsze wydanie najsłynniejszej polskiej kroniki, jakie ukazało się drukiem w 1615 roku. Na wystawie kronikom Długosza towarzyszy duża liczba innych starodruków, które wydawano od XVI do XVIII wieku. Wśród nich pojawiły się kroniki Marcina Kromera, Macieja z Miechowa czy „Historia narodu Polskiego” Adama Naruszewicza. Można również zobaczyć herbarze polskich rodów szlacheckich, opracowane przez Szymona Okolskiego, Kaspra Niesieckiego czy Bartosza Paprockiego. – Prezentowane teksty to taka praca archeologa, historyka mediewisty i filologa. Wszystko rozpoczyna się opracowywaniem tekstu na podstawie późniejszych jego odpisów. Następnie, warstwa po warstwie, zdejmuje się późniejsze naleciałości i „wyciąga” tekst pierwotny. Później redaguje się go w taki sposób, aby był zrozumiały dla dzisiejszego czytelnika – przyznaje Perzanowska.

Zagubiona wiedza

- Porządek chronologiczny układania własnych dziejów był obyczajem średniowiecznych kronikarzy. Porządkował w oczach ludzi ich historię. Starodruki zgromadzone w Bibliotece Muzeum Emeryka Hutten-Czapskiego pokazują, jak ważne dla narodu było opisywanie jego dziejów. Współcześnie również istnieje potrzeba poszukiwania swoich korzeni. Dwie wojny światowe, rozbiory, powstania, zsyłki na Sybir czy przemieszczanie dużych grup ludności trochę nam tą wiedzę zaburzyło, a to wielka strata dla narodu – przyznaje Perzanowska.

Granice są tylko umowne

W Muzeum można również zobaczyć ponad 20 zabytkowych map, które wydano od przełomu wieku XV/XVI do wieku XVIII. Niektóre z nich to mapy ptolemejskie, wzorowane na opracowaniu Klaudiusza Ptolemeusza z II wieku n.e., ale z uzupełnieniem dotyczącym ziem polskich, o których kartograf nie miał informacji. – Granice wytyczone w terenie są późnym wynalazkiem – kontynuuje Perzanowska. – W średniowieczu były to pasy ziemi, które ktoś próbował zawłaszczyć. Bardzo często umowną granicą była rzeka, ponieważ była widoczna w terenie.

Tego nie znajdziesz na mapie

- Przenikanie się kultury i języka było od zawsze naturalne, podobnie jak spory graniczne. Za przykład podam bliskie nam Orawę i Spisz, które leżą po obu stronach naszej południowej granicy. Ludzie byli spokrewnieni, istniała wymiana handlowa i pomoc sąsiedzka. Dlatego też granica to pojęcie umowne – podsumowuje Agnieszka Perzanowska.

Wystawy cennych starodruków i kartografii z kolekcji Muzeum Narodowego w Krakowie, liczącej około 36 tysięcy woluminów, znajdują się w pałacyku Czapskich oraz w pawilonie muzealnym w pomieszczeniu biblioteki Emeryka Hutten-Czapskiego.