Politycy Konfederacji nielegalnie zajęli Błonia. Jest wyrok sądu

Sąd rejonowy podtrzymał nakaz zapłaty 590 złotych politykowi Ruchu Narodowego Piotrowi Bartoszowi za organizację wiecu wyborczego na Błoniach bez zgody miasta.

27 sierpnia 2023 roku na krakowskich Błoniach Konfederacja zorganizowała wiec wyborczy. Na scenie ustawionej przy zbiegu al. 3 Maja oraz Focha wystapił poseł Konrad Berkowicz, Krzysztof Bosak (obecnie wicemarszałek sejmu) i Sławomir Mentzen (obecnie poseł, kandydat w ostatnich wyborach na urząd prezydenta RP).

Kilka dni później krakowscy urzędnicy poinformowali, że nie otrzymali żadnego wniosku w sprawie zajęcia Błoń i też nie wydali zgody na postawienie sceny i nagłośnienia. W październiku miasto wystawiło Bartoszowi rachunek na 590 złotych. Polityk nie zapłacił. Sprawa skończyła się w sądzie.

21 maja 2024 roku sąd wydał nakaz zapłaty, w którym uwzględnił powództwo gminy w całości. Pozwany wniósł sprzeciw, domagając się uchylenia nakazu i podnosząc m.in. zarzut braku podstaw prawnych do przypisania mu odpowiedzialności, wskazując, że działał w imieniu Komitetu Wyborczego Konfederacji i organizował publiczne zgromadzenie, które – jego zdaniem – nie powinno wiązać się z obowiązkiem uiszczania opłat.

„Wymaganie wynagrodzenia od organizatora ogranicza możliwość demonstracji i jest niesprawiedliwe” – stwierdził pozwany.

Miasto nie zgodziło się z tą argumentacją, podkreślając, że oprócz zgłoszenia zgromadzenia publicznego pozwany powinien był także uzyskać zgodę na korzystanie z terenu pod infrastrukturę. W ocenie urzędu wydarzenie miało charakter komercyjny i było elementem kampanii wyborczej, co wymagało spełnienia dodatkowych formalności i opłat.

Bez wątpliwości

Pod koniec stycznia tego roku zapadł wyrok w tej sprawie. Sąd II instancji uznał, że powództwo gminy przeciwko Piotrowi Bartoszowi było w pełni zasadne. Kluczowe w sprawie było ustalenie, czy miasto wskazało odpowiednią osobę, odpowiedzialną za organizację wydarzenia.

Sąd nie miał wątpliwości, że to Bartosz formalnie zgłosił zgromadzenie publiczne jako jego organizator. Choć w trakcie postępowania wskazywał, że działał w imieniu Komitetu Wyborczego Konfederacji, nie przedstawił żadnych dowodów na potwierdzenie tej tezy. Ustalono też, że pozwany miał pełną świadomość, że korzystał z terenu należącego do miasta bez zgody właściciela, a zgłoszenie wydarzenia do wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego nie było równoznaczne z uzyskaniem prawa do użytkowania gruntu.

Sąd podkreślił, że organizator wydarzenia, który bez zgody właściciela korzysta z nieruchomości, musi liczyć się z obowiązkiem zapłaty wynagrodzenia za bezumowne użytkowanie terenu. Prawo do organizowania zgromadzeń publicznych nie znosi praw właścicielskich i nie uprawnia do swobodnego zajmowania cudzego gruntu. W ocenie sądu Bartosz działał w złej wierze, ponieważ wiedział, że nie ma formalnego zezwolenia na korzystanie z terenu pod infrastrukturę taką jak scena, namioty czy wjazd samochodów.

Pozwany nie kwestionował wysokości naliczonego przez gminę wynagrodzenia, a sąd uznał, że zgłoszone roszczenie było w pełni uzasadnione zarówno co do podstawy prawnej, jak i kwoty.

– Przegrałem w drugiej instancji, przyjmuję wyrok sądu i nie mam zamiaru go podważać – mówi Piotr Bartosz.