Polska wygrała z Danią, ale bez krakowskich zawodników w składzie

Polska reprezentacja pokonała Danię 3:2 w meczu eliminacji do mistrzostw świata w 2018 roku. Robert Lewandowski strzelił hat-tricka. Tyle szczęścia nie mieli zawodnicy z Krakowa, którzy całe spotkanie obejrzeli z boku.

Z nieba do piekła

Biało-czerwoni dobrze radzili sobie na Stadionie Narodowym w Warszawie. W 20. minucie wynik spotkania otworzył zawodnik Bayernu Monachium, a 16 minut później dołożył drugie trafienie po rzutcie karnym Po przerwie Robert Lewandowski skompletował hat-tricka.

Przy stanie 3:0 zaczęły się dla podopiecznych trenera Adama Nawałki kłopoty. W defensywie błąd popełnił Kamil Glik, który zdobył samobójcze trafienie. Duńczycy złapali watr w żagle i na 20 minut przed końcem meczu strzelili gola kontaktowego. Do ostatniego gwizdka sytuacja na boisku była nieco nerwowa. Polacy mieli w pamięci niefortunny remis z Kazachstanem, kiedy prowadząc 2:0, ostatecznie zremisowali 2:2. Tym razem jednak spotkanie zakończyło się szczęśliwie dla polskiej reprezentacji.

W roli obserwatorów

W polskiej kadrze nie zagrał żaden przedstawiciel krakowskich drużyn. Krzysztof Mączyński  z Wisły Kraków cały mecz obejrzał z ławki rezerwowych. Dla gracza Cracovii zabrakło miejsca nawet w rezerwach i spotkanie musiał oglądać z wysokości trybun. Tym samym na debiut w reprezentacyjnych barwach Damian Dąbrowski musi jeszcze poczekać. Urodzonego w Krakowie Michała Pazdana z gry wyeliminowała kontuzja.

Kolejne spotkanie kadrowicze trenera Nawałki zagrają już we wtorek. Na Stadionie Narodowym podejmą Armenię. Początek spotkania o godz. 20:45.

Polska – Dania 3:2 (2:0)

Bramki: Lewandowski (20., 36. k, 48.) – Glik (49. sam.), Y. Poulsen (69.)

Polska: Fabiański – Piszczek, Glik, Cionek, Jędrzejczyk – Błaszczykowski (89. Peszko), Krychowiak, Zieliński, Grosicki (73. Rybus) – Lewandowski, Milik (46. Linetty).

Dania: Schmeichel – Kjaer, Christensen, Vestergaard (83. Delaney) – P. Ankersen, Kvist, Hojbjerg, Durmisi – Fischer (75. Sisto), Eriksen, N. Jorgensen (46. Y. Poulsen).