Pomoc w czasie drgawek [Video]
Statystyki mówią, że na epilepsję cierpi około pół miliona Polaków, a do tego dochodzą ataki drgawek niewiadomego pochodzenia. Wiedza społeczeństwa o tej chorobie nie jest zbyt duża, jednak ważniejsze jest to, by potrafić pomóc. Nie trzeba być wykwalifikowanym ratownikiem medycznym, by uchronić chorego od zranienia się, choć czasem ta pomoc niesie odwrotne skutki.
Dominik Moskal ma 22 lata. Choruje na epilepsję. Jak wszyscy z tym schorzeniem, ma problem z pewnymi ograniczeniami. – Nie mogę prowadzić samochodu – to pierwsza sprawa. Muszę też ograniczać wpływ światła na oczy – mówi.
– Wiele moich napadów zdarzyło się przed komputerem czy telewizorem, gdy grałem w grę lub oglądałem serial. Jednak nigdy nic mi się nie stało poza jednym przypadkiem, kiedy upadłem na chodnik – opowiada.
Pomoc jest prosta
Do napisania tego artykułu skłoniła nas sytuacja mająca miejsce w środę, kiedy to jeden z pasażerów komunikacji miejskiej dostał napadu drgawek. Żadna z osób przebywających w tramwaju nie wiedziała, co robić. Tylko jedna osoba pomogła choremu, zabezpieczając jego głowę.
Bożena Woźniak-Pachota, kierownik Szkoły Ratownictwa Medycznego w Krakowie i pielęgniarka krakowskiego Pogotowania Ratunkowego twierdzi, że nie trzeba wiele robić, by pomóc osobie mającej napad.
– Jeśli upada, należy zamortyzować uderzenie, czyli podłożyć coś pod głowę – kurtkę, sweter. Ważne jest również to, by udrożnić drogi oddechowe poprzez odchylenie głowy do tyłu. Nie wolno wkładać niczego do ust między zęby – tłumaczy Bożena Woźniak-Pachota. Zabezpieczyć można również nogi i ręce, aby człowiek się nie zranił. – I to wszystko – mówi pielęgniarka.
– Napady są różne, ale nie tracę świadomości. Wystarczy poczekać, zostać przy takiej osobie, nawet nie wzywać karetki. Dopiero jak jest długo nieprzytomna, można to zrobić. Nie trzeba się bać się komuś pomóc – apeluje Dominik.
Co robić w przypadku ataku drgawek?
Bożena Woźniak-Pachota pokazuje, jak należy pomóc osobie, która ma atak drgawek oraz opowiada, w jaki sposób takiej osobie można zaszkodzić. Pielęgniarka wspomina również przypadek, kiedy wbito takiej osobie widelec w język.