Pomocnik Pasów: Ważna lekcja przed ligą
Cracovia poległa w dwumeczu ze Skendiją i już na pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy zakończyła swoją przygodę na europejskich boiskach. Autorem jedynego gola dla Pasów w rywalizacji z zespołem z Macedonii został Mateusz Cetnarski.
Solidny przeciwnik
Dwie porażki, cztery stracone bramki i zaledwie jedno trafienie, to bilans Cracovii w eliminacjach do Ligi Europy. – W europejskich pucharach samo przygotowanie fizyczne nie wystarczy. Liczy się tu przede wszystkim przygotowanie mentalne. Nie chcę mówić, pierwsze koty za płoty, ale Skendija okazała się po prostu lepszym zespołem – podsumował dwumecz piłkarz Pasów Mateusz Cetnarski.
Krakowski zespół po porażce na wyjeździe, w spotkaniu rewanżowym od razu ruszył do ataku i zamknął rywala na własnej połowie. – Chcieliśmy szybko strzelić bramkę, ale liczyliśmy się z tym, że jeśli stracimy gola, to będzie nam bardzo ciężko. Rywal po trafieniu miał już cztery bramki zapasu i mógł pozwolić sobie na grę w głębokiej defensywie oraz liczyć na grę z kontry. Myślę, że nawet bardzo dobra drużyna by sobie z tak dysponowanym przeciwnikiem nie poradziła – tłumaczył pomocnik Cracovii. – Musimy wziąć tę porażkę na klatę i potraktować ją jako ważną lekcję przed ligą – dodał.
Brutalna rzeczywistość
Podopieczni trenera Jacka Zielińskiego stwarzali sobie sytuacje. Niestety zawodziła skuteczność. – Żeby awansować do kolejnej rundy, trzeba wykorzystywać wypracowane sytuacje. Psychicznie Skendija wygrała ten dwumecz jeszcze u siebie. W rewanżu próbowaliśmy strzelić szybko bramkę i wówczas może mecz inaczej by się potoczył. Bramka na 1:1 dała nam trochę wiary w zwycięstwo w tym spotkaniu, ale nie w dwumeczu – wyjaśniał Cetnarski.
Cracovia swój udział w Lidze Europy zakończyła bardzo szybko, bo już na pierwszej fazie eliminacji. – Chcieliśmy grać w europejskich pucharach jak najdłużej. Nie udało się. Czasem się wydaje, że jeśli rywal jest mało znany, tak jak w tym przypadku z Macedonii, to pojedziemy na jego teren, strzelimy bramki i będziemy szczęśliwi. Tak się jednak nie stało. Piłkarsko trochę gonimy Europę, a do takiego przeciwnika jak Skendija należy podejść z odpowiednim szacunkiem – zakończył piłkarz Cracovii.