Pomóż bezdomnym przetrwać pandemię. Zupa na Plantach apeluje o wsparcie
Chociaż w trakcie pandemii tradycyjne już spotkania na Plantach nie odbywają się, to wolontariusze robią co mogą, by nieść pomoc osobom bezdomnym w całym mieście.
Dostarczają im paczki, w których znajdują się m.in. trwała żywność na kilka dni, pieczywo, napoje, podstawowe artykuły higieniczne i maseczki szyte przez wolontariuszy. Koszt jednej z nich to ok. 45 zł.
Potrzebna pomoc
Jednak czas izolacji w związku z pandemią przedłuża się, a środki z paczki z pierwszej zbiórki zostały już wykorzystane. Dlatego Zupa na Plantach ponownie potrzebuje naszego wsparcia. Zupę na Plantach można wesprzeć tutaj >>> https://zrzutka.pl/6pxcb5
Do tej pory udało się uzbierać prawie 67 tys. zł.
– Co wtorek rozwozimy takich 200 paczek oraz wspieramy pożywieniem mieszkańców ogrzewalni przy ul. Wielickiej. Łącznie to koszty ok 9 500 zł tygodniowo. Chcemy uzbierać środki na kolejne 10 tygodni działań – informują wolontariusze na stronie Zupy na Plantach.
Pomiędzy bólem, smutkiem i gniewem
Tygodniowo wolontariusze odwiedzają prawie 200 osób. Oprócz tego otrzymują również informacje od krakowian, którzy informują o kolejnych osobach w kryzysie bezdomności. Lista ta staje się coraz dłuższa.
– To już 8 tydzień, w którym razem z ekipą Zupy na Plantach wyjechaliśmy z paczkami do osób doświadczających bezdomności. Przez ponad trzy lata naszych działań widziałem już wiele, ale kiedy docieramy do kolejnego kanału, w którym żyją ludzie, dzieją się we mnie rzeczy, których nie potrafię dobrze opisać słowami. Coś między bólem, smutkiem i gniewem. I wciąż wracająca myśl - nie możemy ich zostawić samych – relacjonuje na facebookowej stronie Zupy na Plantach Piotr Żyłka, prezes fundacji, dziennikarz portalu Deon.pl.
W trakcie trwania pandemii, osoby doświadczające bezdomności są jednymi z najbardziej narażonych. Ze względów bezpieczeństwa mają utrudniony dostęp do medycznego i materialnego wsparcia.
– Jak miałbym patrzeć ze spokojem w lustro po powrocie do ciepłego mieszkania, wiedząc, że w moim mieście tak wiele osób nie ma łóżka i bezpiecznych czterech ścian. I nie wiedzą czy jutro będą mieć co włożyć do garnka. A czasem nawet to jest marzenie, bo nie mają w czym i na czym ugotować ciepłego posiłku – pisze Żyłka.