Pop nadal popularny, czyli dlaczego teraz słuchamy nie gatunków, a muzyki

Muzyczne trendy na świecie już od dawna nie są zagadką. Aby sprawdzić, czego najchętniej słuchają mieszkańcy Krakowa, wystarczy sprawdzić interaktywny przewodnik muzyczny Spotify. Muzyka jest niewątpliwie przekazem kształtującym styl życia, zwłaszcza wśród młodych odbiorców. – W dzisiejszych czasach można powiedzieć, że słucha się muzyki, a nie gatunków – tłumaczy socjolog Michał Jan Lutostański z Uniwersytetu SWPS.

Od jakiegoś czasu serwis Spotify umożliwia zainteresowanym sprawdzenie najpopularniejszych utworów na świecie. Dlatego też nie są już tajemnicą muzyczne gusta mieszkańców naszego miasta. W tym tygodniu najpopularniejszymi artystami są Maria Peszek, Julia Marcell czy Dawid Podsiadło. Na liście nie zabrakło utworów Fisz Emade Tworzywo z albumu „Mamut”, które od powstania interaktywnej mapy cieszą się niesłąbnacą popularnością. Co ciekawe, na krakowskiej mapie muzycznej znalazł się również utwór Marka Grechuty „Dni, których nie znamy”. Bardzo często na liście znajduje się również Brodka, Taco Hemingway, Artur Rojek, Natalia Przybysz czy Mela Koteluk. Warto zwrócić uwagę na to, że pojawia się na niej więcej eksperymentalnych brzmień niż konkretnych gatunków muzycznych.

Pop nadal popularny?

Lista Spotify może świadczyć o tym, że powoli przestajemy słuchać określonej muzyki. Coraz częściej wybieramy różnorodne propozycje, ale według ostatnich badań wśród młodych ludzi dominuje muzyka pop (24 proc.). Regularnie odtwarzane jest również disco (30 proc.), rock (28 proc.) czy disco-polo (22 proc).

– Młodzi ludzie obecnie słuchają przede wszystkim muzyki popularnej – zauważa socjolog Michał Jan Lutostański z Uniwersytetu SWPS. – Muzyka klasyczna cieszy się natomiast większą popularnością niż… reggae, rap czy muzyka metalowa. Oprócz tego oczywiście ważne są utwory odtwarzane w radiu i podczas imprez. Nasze ponowoczesne czasy pozwalają również na to, żeby w internecie czy telefonach komórkowych posłuchać dowolnych muzycznych gatunków.

W przeciwieństwie do czasów PRL-u czy lat 90., nie jest już regułą, że utożsamiamy się z określonym gatunkiem muzycznym. - Ludzie słuchają bardzo różnych rzeczy. Osoby słuchające punk rocka słuchają też metalu, a słuchający reggae - rapu czy disco – ocenia Lutostański. - Odbiorcy bazują na swojej wolności wyboru. Istotne jest dla nich to, że w dowolnym momencie mogą posłuchać takiej piosenki z takiego gatunku na jaki mają ochotę. Przywiązanie do gatunków jest teraz coraz mniej ważne. Za przykład można podać interesujący projekt Radzimira Dębskiego, który przy współpracy z orkiestrą symfoniczną nagrał remix trzydziestu piosenek hip-hopowych. Współcześnie słucha się muzyki, a nie gatunków.

Co z tymi subkulturami?

Lata 80. to czas rozkwitu subkultur młodzieżowych w naszym kraju. Grupy powielające zbiory norm i stylu życia będą wciąż istnieć, jednak już bez wyraźnych elementów łączących je w tamtych latach. Nie ominie ich etap przemian, które będą ukierunkowane już nie na normy, ale na styl.

- Subkultury muzyczne nadal istnieją, ale w trochę innej formie niż w latach 80. czy 90. To nie jest już tak, że są to subkultury bazujące na określonych wartościach – komentuje Lutostański. - Subkultura bazuje obecnie na muzyce, czyli na tym, czego się słucha, w jaki sposób się ubiera. Jest to bardziej związane ze stylem życia, czyli ubiorem, modą, wyglądem. Nie jest już tak, jak w latach 90. Wówczas trzeba było znać wszystkich członków zespołu czy piosenki. Nie musimy już odtwarzać kaset, tylko posłuchać pojedynczych utworów w serwisie YouTube czy Spotify.