Powinny zniknąć, a dalej nas trują. „Grafitowe płuca”

Wrócił koszmar sprzed kilku lat. Od dłuższego czasu oddychamy trującym powietrzem. Jeśli pogoda nie dopisze, to nic się nie zmieni.

– Wyjątkowo wysokie stężenia pyłów zawieszonych, jakie pojawiły się w Polsce w styczniu 2026 r., pokazały, że daleko jesteśmy od rozwiązania problemu smogowych zim – mówi Piotr Siergiej, rzecznik Polskiego Alarmu Smogowego. 

Dodaje, że w kraju ponad 2,5 mln pieców nadal emituje zanieczyszczenia przez cały sezon. – Wystarczą niekorzystne warunki pogodowe, aby stężenia pyłów zawieszonych wróciły do wartości niewidzianych od wielu lat – stwierdza Siergiej.

Jeśli ktoś nie wierzy danym i własnemu nosowi, z pomocą przychodzą „mobilne płuca”, które odwiedziły kilka miejscowości, tym razem na Śląsku. Daleko? Niekoniecznie, bo zanieczyszczenia za nic mają granice województw, miast i gmin.

– Instalacja gościła m.in. w Radlinie, Łazach i Miasteczku Śląskim. Płuca przyjeżdżają białe, a wyjeżdżają grafitowe – to czytelny sygnał, że mieszkańcy oddychają powietrzem, które zagraża ich zdrowiu i życiu – podkreśla Emil Nagalewski, jeden z koordynatorów kampanii.

Ale to nie tylko pogoda jest winna i widać to w twardych danych.

Małopolska na wstecznym

Działania związane z realizacją programu oczyszczania powietrza niedawno sprawdziła Najwyższa Izba Kontroli. O ile Urząd Marszałkowski został pozytywnie oceniony w kwestii podejmowania działań, o tyle ich efekty już niekoniecznie.

Z raportu cząstkowego NIK wynika, że w Małopolsce (stan na listopad 2024 r.) istnieje 120 tysięcy „kopciuchów”, czyli kotłów poniżej 3. klasy. Te, zgodnie z uchwałą antysmogową, powinny zniknąć już w maju 2024 roku. 

Kotły - emisja

Przy założeniu średniego tempa wymiany kotłów z lat 2018–2023 (ok. 14 tys. na rok), czas potrzebny na wyeliminowanie z użytkowania wszystkich kotłów pozaklasowych wyniósłby jeszcze ponad 8,5 roku, a kotłów poniżej klasy 5. – prawie 18 lat.

Kontrolerzy wskazują, że piece poniżej klasy piątej powinny zostać zdemontowane do końca obecnego roku. 

NIK stwierdził też, że skala działań założona w poszczególnych dokumentach, która powinna ograniczyć niską emisję, była zbyt niska, aby osiągnąć cele. 

W latach 2017–2023 osiągnięto w skali całej Małopolski redukcję pyłów zawieszonych i benzo(a)pirenu w granicach 14–26 proc. założonych rezultatów
NIK

Izba wskazuje, że winne są tu jednak gminy, które nie do końca angażują się w te kwestie, pomimo wsparcia finansowego, edukacyjnego i informacyjnego ze strony władz województwa. Natomiast Marszałek Województwa Małopolskiego stwierdził, że ma ograniczone prawem pole manewru, by wpływać na ich włodarzy. 

Tempo spadło o prawie 30 proc.

Dodatkowo pozytywne działania zostały storpedowane decyzją o przesunięciu terminu wejścia w życie uchwały antysmogowej w Małopolsce o blisko półtora roku. NIK uważa, że zdemotywowało to mieszkańców do wymiany pieców. 

– Wskazuje na to fakt, że w okresie 2020–2022 (ostatnich trzech lat poprzedzających pierwotny termin wymiany kotłów pozaklasowych) tempo wymian nieefektywnych źródeł ciepła systematycznie wzrastało, a w kolejnym roku po uchwaleniu zmiany uchwały antysmogowej, tempo to spadło o 27,2 proc. (z 16,9 tys. w 2022 r. do 12,3 tys. w 2023 r.) – wylicza NIK.

Południe musi zrobić więcej

Kontrola obejmowała lata 2017–2024 w pięciu województwach i 18 gminach (w Małopolsce: Oświęcim, Nowy Targ, Tuchów i Suchą Beskidzką). Wyniki zostały opublikowane pod koniec października 2025 roku. NIK podsumowuje, że choć „od czasu rozpoczęcia działań antysmogowych w Polsce zauważalna jest stopniowa poprawa – wprowadzono ograniczenia i zaczęto wymieniać stare kotły – to powietrze nadal jest zanieczyszczone i szkodzi zdrowiu”.

Szacuje się, że w 2022 roku z powodu zanieczyszczenia powietrza pyłem PM2,5 w Polsce przedwcześnie zmarło prawie 35 tys. osób
NIK

Kontrolerzy uważają, że głównymi barierami w skutecznym wdrażaniu uchwał antysmogowych są m.in.: wciąż zbyt niska świadomość społeczeństwa na temat wpływu człowieka na środowisko i zdrowotnych skutków zanieczyszczeń powietrza, ograniczone możliwości finansowe mieszkańców i gmin oraz ograniczona skuteczność wprowadzonych rozwiązań systemowych związanych z nadzorem nad gminami.

– Dodatkowo na rozprzestrzenianie się zanieczyszczeń powietrza wpływają czynniki niezależne od władz samorządowych, takie jak ukształtowanie terenu i warunki klimatyczne, które są różne w różnych częściach Polski. To powoduje, że na południu kraju konieczne są znacznie większe działania naprawcze, aby poprawić jakość powietrza – podsumowuje NIK.