Pożar archiwum. Mecenas oskarżonego: „projekt, który uzgodnił mój klient, nigdy nie wyszedł poza sferę planów”
Krakowscy śledczy wiedzą, co było przyczyną pożaru miejskiego archiwum przy ulicy Na Załęczu, ale ze względu na dobro wciąż prowadzonego postępowania nie chcą jej ujawnić. Przypomnijmy, że jak dotąd prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko jednej osobie: Andrzejowi H., rzeczoznawcy ds. ochrony przeciwpożarowej.
– Równoważność zamontowanych generatorów została potwierdzona przez projektanta oraz inspektorów nadzoru inwestorskiego – twierdzi Jan Machowski, rzecznik prasowy Zarządu Inwestycji Miejskich. – Nie są znane obowiązujące w tamtym czasie ceny wspomnianych wyżej urządzeń. Wynagrodzenie generalnego wykonawcy miało formę ryczałtu. Z uwagi na brak w takim przypadku kosztorysu powykonawczego, nie ma możliwości ustalenia cen jednostkowych dla elementów Stałych Urządzeń Gaśniczych, zastosowanych w halach archiwum – dodaje.
Mówi, że zamontowano łącznie 86 generatorów aerozolu. I raz jeszcze podkreśla: – Zostały one uznane za równoważne do urządzeń, wskazanych w projekcie budowlanym, oraz uzgodnione przez rzeczoznawcę ds. zabezpieczeń.
Z pożaru archiwum udało uratować się tylko 4 proc. z ponad 20 km akt.