Prawnik Cierzniaka: W rezerwach nie mógł wyprać dresu. Musiałby jeździć do Myślenic [Rozmowa]
– Naszym zdaniem decyzja klubu była karą dla piłkarza za to, że zawarł kontrakt z Legią, do czego miał pełne prawo - mówi LoveKraków.pl Jan Łukomski, prawnik z Kancelarii Prawnej Masiota i Wspólnicy, która reprezentowała Radosława Cierzniaka przed Izbą do Spraw Rozstrzygania Sporów Sportowych.
W środę izba działająca przy Polskim Związku Piłki Nożnej zdecydowała, że kontrakt Radosława Cierzniaka z Wisłą Kraków musi być natychmiast rozwiązany z winy klubu. Krakowianie nie zgadzają się z decyzją.
„Orzeczenie nie jest prawomocne. W związku z tym Wisła Kraków SA bezwzględnie i z pełnym przekonaniem wniesie zdecydowane odwołanie od decyzji Izby ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych. Krakowski klub jest również gotowy i zdeterminowany do dalszych działań, włącznie z wykorzystaniem arbitrażu międzynarodowego i wystąpieniem na drogę sądową.
Wisła Kraków SA domaga się od Polskiego Związku Piłki Nożnej potraktowania tematu z pełną powagą, a naszego klubu z należytym szacunkiem. W kontekście obowiązującej klauzuli natychmiastowej wykonalności decyzji, żądamy niezwłocznego, jednoznacznego pisemnego, popartego merytorycznymi przesłankami uzasadnienia, które stanie się podstawą do dalszych kroków formalnych, podejmowanych przez nasz klub. Zgodnie z przedstawionym stanowiskiem Wisły Kraków SA uważamy, iż Radosław Cierzniak pozostaje zawodnikiem naszego klubu, którego do 30 czerwca bieżącego roku obowiązuje ważny kontrakt” – czytamy w oświadczeniu Wisły.
Michał Knura, LoveKraków.pl: Łatwo było wygrać z Wisłą?
Jan Łukomski, prawnik w Kancelarii Prawnej Masiota i Wspólnicy: Nie można tak powiedzieć. Wygrana była efektem ciężkiej pracy i determinacji wielu osób z naszej kancelarii, Radosława Cierzniaka i jego agentów z Fabryki Futbolu.
Wisła kwestionuje orzeczenie. Jak się pan do tego odniesie?
Trzeba pamiętać, że decyzja ma rygor natychmiastowej wykonalności. Czytałem komunikat Wisły, w którym klub nie uznaje decyzji. Nie może tak robić, ponieważ jego oświadczenie nie ma jakiejkolwiek mocy prawnej. W tym momencie zawodnik jest wolny i może podpisać kontrakt z jakimkolwiek klubem. Nowy pracodawca ma też prawo do zgłoszenia go do rejestracji w rozgrywkach.
Jakie argumenty przedstawiliście Izbie?
Udowodniliśmy, że nie było jakiegokolwiek uzasadnienia sportowego, by przesunąć zawodnika do rezerw. Wisła przedstawiła piłkarzowi dwie pisemne decyzje. W pierwszej w ogóle nie uzasadniła swojego działania, więc Pan Cierzniak zwrócił się o nie do władz klubu. W drugim dokumencie było tylko dopisane, że decyzja została wydana po konsultacji ze sztabem szkoleniowym. Według naszej wiedzy nie było wniosku trenera Tadeusza Pawłowskiego o przesunięciu bramkarza do rezerw. Cierzniak był w stałym kontakcie z trenerami i nie było do niego żadnych zastrzeżeń. Potwierdzała to wypowiedź szkoleniowca z 23 stycznia dla renomowanego dziennika „Sport”.
Te wycinki prasowe przedstawiliście na posiedzeniu.
W jednym z artykułów trener wprost wychwalał naszego klienta. Oczywiście na łamach prasy nie mógł mu zagwarantować miejsca w podstawowym składzie i tego nie zrobił. Powiedział jednak, że zawodnik jest zdecydowanie numerem jeden z trójki wiślackich bramkarzy. To było po 11 dniach treningów w 2016 roku. Warto też zauważyć, że Cierzniak grał również w sparingach pierwszego zespołu. Nie można też zapominać, że miał za sobą świetną rundę jesienną. Trener miał więc dość czasu, by wyrobić sobie opinię na temat umiejętności i formy zawodnika, czego wyrazem jest wspomniany wyżej wywiad.
Ważnym elementem były zeznania zawodnika. Komisja uznała, że były spójne i logiczne, że piłkarz mówi prawdę. Klub nie przedstawił żadnych dowodów, które podważały zaprezentowane przez nas stanowisko. Tłumaczenie, że przesunięcie do rezerw miało mu pomóc w dojściu do odpowiedniej formy fizycznej i mentalnej było niewiarygodne. Cierzniak nie wystąpił przecież w żadnym z pięciu sparingów zespołu rezerw, nie było go nawet w kadrze meczowej.
Jak odebraliście decyzję o przywrócenie go do pierwszego zespołu dzień przed rozprawą?
Była to zaskakująca decyzja, naszym zdaniem związana z taktyką procesową.
W rezerwach Cierzniak nie miał dobrych warunków do trenowania?
Nie tylko sam fakt całkowicie nieuzasadnionej decyzji o przesunięciu do rezerw, ale również warunki treningowe w rezerwach były dla doświadczonego zawodnika z takim dorobkiem urągające. W tej sprawie nie zgłaszamy zastrzeżeń do bazy treningowej Wisły w Myślenicach. Jednak zespół rezerw często tam nie trenował, a zajęcia odbywały się na boiskach w różnych częściach Krakowa, których zaplecze mocno odbiegało od warunków w jakich przygotowują się zawodnicy pierwszego zespołu. Chodzi między innymi o szatnie, czy tak podstawowe elementy jak możliwość skorzystania z usług masażysty lub wyprania brudnych rzeczy po treningu. Naszym zdaniem decyzja klubu była karą dla piłkarza za to, że zawarł kontrakt z Legią, do czego miał pełne prawo.
To przełomowa decyzja w polskiej piłce?
Na pewno to pierwszy tego typu wyrok. Nie spodziewajmy się jednak, że teraz większość zawodników będzie rozwiązywała kontrakty z winy klubu za każdym razem, gdy nie zgodzą się z decyzjami klubu o przesunięciu do zespołu rezerw. Muszą mieć argumenty i dowody na ich poparcie. Mam jednak nadzieję, że ten wyrok znormalizuje stosunki pomiędzy klubami a profesjonalnymi zawodnikami, aby unikać podobnych sytuacji w przyszłości.