"Presja przerasta piłkarzy Wisły. Cracovia już może uznać sezon za udany [Rozmowa]
– Światełkiem w tunelu dla Wisły jest liczba stwarzanych sytuacji. Przez presję piłkarze ich jednak nie wykorzystują. Może odbiją się od dna w dwóch kolejnych meczach wyjazdowych – mówi Andrzej Juskowiak. Z byłym napastnikiem reprezentacji Polski rozmawialiśmy o krakowskiej piłce.
Michał Knura, LoveKraków.pl: Ostatnio często bywa pan w Krakowie na meczach ekstraklasy jako telewizyjny ekspert. W piątek oglądał pan spotkanie Wisły z Piastem, a wcześniej Cracovii z Zagłębiem. Jak pan ocenia te drużyny?
Andrzej Juskowiak, były napastnik reprezentacji Polski: Wisła ma duże problemy ze skutecznością. Przypomnę tylko, że w ostatnim meczu oddała 25 strzałów! Żaden inny zespół w ekstraklasie tyle razy nie uderzał na bramkę. Będąc blisko tego, co się przy Reymonta działo, odniosłem wrażenie, że piłkarze mają ogromne problemy z uniesieniem presji. Miejsce w tabeli ich paraliżuje. Tam przecież są piłkarze, którzy potrafią strzelać bramki, a Paweł Brożek nie potrafił wykorzystać rzutu karnego. Presja przerasta ten zespół, a to nie jest dobry prognostyk na przyszłość.
Szykuje się walka o utrzymanie.
Na palcach jednej ręki można policzyć zawodników, którzy w swojej karierze walczyli o ligowy byt. Być może dwa wyjazdowe mecze będą lekarstwem i Wisła po nich odbije się od dna. Jest źle, ale może być gorzej. Skuteczność kuleje i jeżeli w tym względzie nie nastąpi poprawa, to trudno być optymistą. Promykiem nadziei jest liczba sytuacji, bo z Piastem piłkarze stworzyli ich sobie nie na jeden, a na kilka spotkań.
Jak pan ocenia nowych piłkarzy?
Petar Brlek na razie nie zachwycił, ale to był jego pierwszy mecz. Dobre wrażenie zrobił Rafał Wolski. Z kolei Zdenek Ondraszek powinien lepiej wykorzystywać sytuacje, bo zespół jest w takim miejscu, że jego bramki są na wagę złota.
Apropos meczu z Piastem, to rzuciło mi się również w oczy, że często między Ondraszkiem i Pawłem Brożkiem a pomocą była zbyt duża dziura. Brakuje mi takiego łącznika.
Zupełnie inaczej jest w Cracovii.
Jakkolwiek się ten sezon dla nich nie zakończy, to już teraz można go uznać za bardzo udany. Pasy prezentują równą formę i pokazują, że są zespołem bardzo dobrze złożonym jak na polską ligę. Jacek Zieliński na każdej pozycji - szczególnie w ataku - ma piłkarzy, którzy dużo wnoszą. Szkoleniowiec wykonał kawał dobrej pracy. Oczekiwania przy Kałuży są coraz wyższe i myślenie o europejskich pucharach nie jest na wyrost.
Z taką obroną do Europy?
Jeżeli gra się tak bardzo ofensywnie, to trzeba się liczyć, że przeciwnik czasem skutecznie trafi. Gdy Cracovia jest skupiona na grze do przodu, to pojawia się problem. Tak było choćby z Zagłębiem, gdzie krakowianie grali, a rywale punktowali. Do tego dochodzą błędy indywidualne, których z Lechem nie udało się uniknąć.
Trener tłumaczy, że jak wróci Miroslav Covilo, to gra defensywna się poprawi.
Gra w powietrzu jest jego wielkim atutem, więc pewnie dużo piłek wygra. W ataku też będzie groźny, gdy wróci.
Wracając do Wisły, zaskoczył pana aż taki sprzeciw części trybun przeciwko powrotowi Franciszka Smudy?
Kibice mają prawo do swojego zdania, ale nie powinni niczego narzucać. Decyzja należy do zarządu, bo to on odpowiada za klub, a nie kibice.