Prezes Cracovii o nowym właścicielu klubu: Będzie ewolucja, nie rewolucja
Z szefem Pasów rozmawialiśmy razem z krakowskimi dziennikarzami po wygranym w piątek meczu z Widzewem Łódź (1:0). Dzień wcześniej klub poinformował, że nowym większościowym właścicielem Cracovii został Amerykanin polskiego pochodzenia Robert Platek. Mniejszościowe udziały objęła Elżbieta Filipiak.
Jaki procent akcji Cracovii przejął Robert Platek?
Mateusz Dróżdż, prezes Cracovii: To stanowi tajemnicę i nie mogę o tym mówić. Tak to jest w biznesie. Zakomunikujemy jakąś formę wywiadu lub razem z właścicielem poinformujemy o strategii, jaka będzie obowiązywała w klubie.
Jaki to rząd wielkości?
To dla nas sprawa drugorzędna. Ważne, że pani prezes dalej działa, robi to, co było dziedzictwem pana profesora. Teraz mamy nowego akcjonariusza większościowego, który ze swoją wizją pozwoli na rozwój klubu.
Jak się pan poznał z nowym właścicielem?
Poznałem Roberta jeszcze, kiedy pracowałem w Widzewie. Był wtedy na rozmowach w ŁKS-ie w sprawie przejęcia klubu.
Jak będzie wyglądała pana pozycja w klubie?
Rola prezesa jest zawsze taka, jaką wytyczy rada nadzorcza czy właściciel. Cieszę się, że uczestniczyłem w tych rozmowach i współpracowaliśmy już w dłuższym okresie czasu, nawet w oknie transferowym. Ta współpraca przez te dwa miesiące była bardzo dobra.
To będzie ewolucyjne wchodzenie w klub, bez szaleństw finansowych?
Myślę, że tak. Rozmawialiśmy o strategii, jaką do tej pory przyjęliśmy. Chcemy ją dalej wspólnie prowadzić, została zaakceptowana. Myślę, że to będzie ewolucja, a nie rewolucja. Będziemy rozwijać Cracovię w sposób mądry i stabilny.
Jaki cel sportowy postawił przed drużyną nowy właściciel?
Cel i strategia są dalej takie same. Różnice, jakie mogą się pojawić, to zwiększenie struktury zatrudnienia w klubie. Dojdą osoby, aby rozwijać stronę sprzedażową i biznesową. Robert ocenił, że zarządzanie klubem jest bardzo dobre.
Rozmawialiście o jego polskim pochodzeniu?
Mają przodków z regionu, cenią sobie naszą historię. Dużo wiedział o Cracovii. Nie jest to żadną tajemnicą, że od dwóch miesięcy byliśmy w regularnym kontakcie.
W jaki sposób będzie nowy właściciel sprawował swoją pieczę nad klubem?
Poczekajmy na decyzyjność w tym zakresie. Robert musi jeszcze wracać do Stanów Zjednoczonych, ale na pewno będziemy chcieli, aby ze strony klubu wybrzmiał jasny przekaz co do większych szczegółów.
Jak nazywa się spółka, która objęła udziały Cracovii? Klub zakomunikował, że Robert Platek został właścicielem większościowym poprzez własny podmiot.
To są kwestie dotyczące transakcji, o których nie chcielibyśmy rozmawiać.
Nowy właściciel wchodzi do klubu z określonym kapitałem? Czy ostatnie ruchy transferowe to efekt tego wsparcia?
Konsultujemy ruchy transferowe, rozważamy je wspólnie. Sytuacja finansowa Cracovii jest dobra, stabilna, ale rozmawialiśmy też o tym, że jak będzie trzeba wyłożyć jakieś pieniądze, to je wyłożymy. Na ten moment chcemy się jeszcze wzmocnić, ale planowaliśmy to już wcześniej.
Na jakich pozycjach?
Nie chciałbym zdradzać, ale liczę, że jeszcze dwa, trzy ruchy będą.
Na co kibice mogą liczyć w nowej erze Cracovii?
Będziemy się dalej rozwijać. Chcemy, aby Cracovia była w czołówce i z niej nie wypadała.
Trudno było zrealizować transfer Mateusza Klicha?
Rozmawialiśmy już rok temu. Kwestie związane z tym transferem nie były łatwe ze względu na różne regulacje wewnętrzne związane z MLS.
Spotkaliście się w połowie drogi, jeśli chodzi o oczekiwania kontraktowe? Umowa na dwa lata z opcją przedłużenia.
Zawsze obie strony muszą dojść do porozumienia, aby transfer się udał. Muszę powiedzieć, że Mateusz zrezygnował z wielu pieniędzy. Wiedział, że u prezesa Dróżdża trudno się negocjuje, i doszliśmy do kompromisu.
Będzie miał premię za mistrzostwo i puchary?
Cała drużyna ma wpisaną w kontrakty taką premię, nie tylko Mateusz.
Czyli nie straci na tym.
Ciężko byłoby, aby ktoś wyrównał zarobki z MLS, ale tu nie chodzi o pieniądze. Czasami warto wrócić do swojego miejsca, realizować wspólne marzenia i to jest więcej warte niż dolary.
Myśli pan, że się obroni sportowo?
Gdybym w to nie wierzył, to by go tu nie było.
Mecz z Widzewem to zawsze dla pana sentymentalna sprawa. Jest pan zadowolony z wyniku?
Tak, ale to był wyrównany mecz. Jest jeszcze wiele rzeczy do zrobienia i do poprawy. Ja do Widzewa mam duży sentyment, spędziłem tam wspaniałe dwa lata, więc zawsze jest to dla mnie szczególny mecz, ale dobrze, że Cracovia wygrała.
Rozmawiał i notował: Mateusz Kaleta