Prezes Legii krytykuje Smudę. "Ta formuła wyczerpała się w latach 90-tych"
- Nie mając nigdy okazji poznać pana Smudy, ale obserwując ostatnie lata, nie wierzę, żeby ten typ trenera jeszcze funkcjonował w poważnym zespole. Ta formuła dawno temu się wyczerpała - mówi Bogusław Leśnodorski dla portalu sport.pl.
Prezes Legii oraz Andrzej Strejlau byli gośćmi Przemysława Iwańczyka w studiu serwisu sport.pl. Wspólnie komentowali wydarzenia pierwszej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Zapytani o wrażenia ze spotkania Wisła Kraków - Górnik Zabrze, obaj skrytykowali zatrudnienie przez Białą Gwiazdę Franciszka Smudy.
- Franek chce się odbudować po nieudanych przygodach z reprezentacją i Regensburgiem. Objął zespół, który będzie raczej grawitował w tabeli poniżej ósmego miejsca - prorokuje Strejlau. Były selekcjoner reprezentacji zaznacza jednak, że kulą u nogi Smudy są kłopoty finansowe klubu: - Ciężko się gra bez napastników, to potrafi Barcelona. Na razie wszystko wskazuje na to, że będą mieli bardzo duże kłopoty w prowadzeniu gry.
- Jest tylu młodych trenerów, którzy mają pojęcie o długofalowym budowaniu zespołu. W perspektywie dwóch-trzech sezonów mogliby zbudować ciekawą drużynę opartą na młodych chłopakach, bez inwestowania dużych pieniędzy - ripostuje Leśnodorski. Nie ukrywa, że jego ocena "Franza" jest jednoznacznie negatywna.
- Nie wierzę, że samym oryginalnym sposobem motywowania można daleko zajechać. Ta formuła wyczerpała się jeszcze w latch 90-tych - mówi. Podobnie jak Strejlau, prezes Legii najbliższą przyszłość Wisły widzi w raczej ciemnych barwach. - Może być tak, że ta drużyna w ogóle nic nie zagra. Choć chciałbym się mylić - podkreśla.