Prezydent i straż pożarna murem za Kraków Areną

To kolejna wspólna deklaracja prezydenta Krakowa, dowództwa miejskiej komendy Państwowej Straży Pożarnej i władz Agencji Rozwoju Miasta, dotycząca bezpieczeństwa w Kraków Arenie. Co więcej, Jacek Majchrowski twierdzi, że systemów przeciwpożarowych i niwelujących skutki potencjalnego zagrożenia jest aż zanadto.

Radni z komisji praworządności rady miasta chcieli przepytać prezydenta, straż pożarną oraz prezesa ARM Zbigniewa Rapciaka o doniesienia prasowe, z których wynikało, że widzowie przebywający w hali w Czyżynach wciąż nie mogą czuć się bezpiecznie.

Straż pożarna nie zmienia zdania

Padały pytania dotyczące oddymiania, wind oraz armatek wodnych ustawionych na hali. – Arena jest jak najbardziej bezpieczna. Wszystkie opinie na ten temat są jasne. To powinno wystarczyć – stwierdził kategorycznie Jacek Majchrowski. – W ekspertyzie Instytutu Techniki Budowalnej zawarte jest, że w naszej hali jest ponadstandardowe bezpieczeństwo.

Również przedstawiciele komendy miejskiej straży pożarnej tłumaczyli radnym, że ich zdaniem nie ma żadnego niebezpieczeństwa. – Niezależny od komendy miejskiej rzeczoznawca pozytywnie zaopiniował wykonanie projektu. Mieliśmy zastrzeżenia, ale zostały one usunięte. Wciąż dążymy do tego, aby systemy oddymiające jak najdłużej utrzymywały dym przy sklepieniu – mówi Andrzej Nowak, zastępca komendanta krakowskiej straży pożarnej.

–  Jesteśmy przewrażliwieni na temat bezpieczeństwa. Zdarza się, że idziemy do obiektu i nam się coś nie podoba, choć nie wiemy co to jest. Sprawdzamy, przegadujemy i zastanawiamy się co zrobić. W przypadku hali wystarczy sobie odpowiedzieć na pytanie: czy bezpieczny jest obiekt, który ma najnowocześniejsze zabezpieczenia? Są imprezy w różnych miejscach - nawet w hali ocynkowni, a było bezpiecznie. A tu są wszystkie możliwe instalacje – przekonywał natomiast Tomasz Januś, zastępca naczelnika wydziału kontrolno-rozpoznawczego.

Rapciak: 500 tysięcy mówi samo za siebie

Prezes ARM Zbigniew Rapciak odniósł się do doniesień na temat braku bezpieczeństwa w następujący sposób:  –  Mieszkańcy tak podchodzą do rewelacji gazety, że 520 tysięcy osób odwiedziło Arenę. A dla jeszcze większego bezpieczeństwa zatrudniliśmy eksperta, który niezależnie od straży pożarnej czuwa w czasie imprez – mówi Rapciak.