Prezydent Majchrowski: Nie zdecydowałbym się na ŚDM w Brzegach
W porannej rozmowie w Radiu Kraków prezydent Jacek Majchrowski wrócił m.in. do swojego słynnego stwierdzenia, że sugeruje krakowianom urlop podczas Światowych Dni Młodzieży. Mówił też o lokalizacji głównych uroczystości w Brzegach, która jego zdaniem nie jest dobrym pomysłem.
Prezydent z dystansem podchodzi do deklaracji wojewody i służb, że gotowość do ŚDM jest na poziomie 80%. – Gotowość to jedna rzecz. Jak będzie naprawdę to druga rzecz. To sprawy bezpieczeństwa. Nie da się przewidzieć wszystkiego. Wystarczy, że ktoś rzuci hasło, że jest bomba i tłum ruszy – mówił rano w Radiu Kraków.
Teren niebezpieczny
W rozmowie powrócił temat organizacji głównych uroczystości w Brzegach. Jacek Majchrowski jest przeciwny tej lokalizacji. – Tam jest teren niebezpieczny dla takiej imprezy. To teren podmokły. To było jak groch o ścianę. Wszyscy mówili, że tam jest super. Ja objechałem te tereny. Ja bym się na ten teren nie zdecydował, ale to nie ja decydowałem – mówił.
– Są dwa dojścia do Brzegów. Oba nie są szerokie. Tłumy ludzi będą wchodziły cały dzień. Jak oni wejdą i wtedy popada to pan sobie wyobraża, że oni wyjdą i przejdą tutaj? Nie. W Kolonii ostatnia osoba opuściła teren ŚDM 20 godzin po imprezie. Tu będzie tak samo – kontynuował.
Prezydent powiedział, że po swojej sugestii, by krakowianie wzięli urlop na czas ŚDM, otrzymał sporo listów i maili, że wyrzuca ludzi z Krakowa. – Nie wyrzucam. Ja zwracam uwagę. Obojętnie jak będziemy przygotowani, będą strefy zamknięte. Ludzie tam mieszkający będą mieli kłopot – tłumaczył Jacek Majchrowski.