Prezydent nie zerwał łańcuchów. Takie obrazki nadal mogą być codziennością
Ponad pół miliona podpisów
Prezydent Karol Nawrocki zawetował ostatecznie tzw. ustawę łańcuchową, która miała wprowadzić zakaz trzymania psów na uwięzi. Pod jej obywatelskim projektem zebrano ponad pół miliona podpisów.
Proponowane rozwiązania popierał prezydent Krakowa Aleksander Miszalski. Po ich pozytywnym przegłosowaniu przez Sejm komentował:
– To bardzo dobra i potrzebna decyzja, długo o to walczyliśmy. Los zwierząt musi zmierzać w dobrym kierunku.
Zgodnie z obowiązującymi przepisami pies może przebywać na uwięzi nie dłużej niż 12 godzin w ciągu doby, a łańcuch nie może być krótszy niż 3 metry.
Prezydent Nawrocki zapowiedział, że złoży do Sejmu własny projekt, który „pozwoli spuścić psy z łańcuchów”.
W obywatelskim pomyśle kontrowersje budziła m.in. proponowana wielkość kojców. Karol Nawrocki przekonywał: – Kojce wielkości miejskich kawalerek – to absurd, który uderzałby w rolników, hodowców i zwykłe wiejskie gospodarstwa.
Nie miał budy, był na łańcuchu
Na razie w mocy pozostają obecne przepisy. To oznacza, że Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami musi liczyć się z kolejnymi interwencjami, podobnymi do tej z końca listopada.
Inspektorzy otrzymali wówczas zgłoszenie o małym piesku na łańcuchu, który nawet nie ma budy, a za schronienie służy mu dziurawa szopa.
Inspektorzy informowali, że zwierzę jest chude, przemoczone i spragnione kontaktu z człowiekiem. Jednocześnie nie wygląda, jakby coś mu dolegało.
– Otrzymał imię Filip. Właśnie jedzie z naszymi inspektorami do lecznicy, gdzie zostanie zbadany i zaczeka na nowy dom. Filip jest tak uroczym psiakiem, że powinien szybko podbić czyjeś serce i już niebawem lichą szopę zamienić na ciepłe i mięciutkie legowisko u boku człowieka – podsumowali w KTOZ-ie.