Próbowali zabić Martę. Sąd zaostrza wyrok dla Pawła W.
13 stycznia rozpoczął się proces apelacyjny Pawła W. i Mariusza K., oskarżonych o brutalne pobicie żony pierwszego z nich. Pełnomocnik pokrzywdzonej Marty Diener zaskarżyła wyrok, twierdząc, że mężczyźni powinni odpowiadać za próbę zabójstwa, a nie pobicie. – Przestali ją maltretować tylko dlatego, że myśleli, iż nie żyje – mówiła Magdalena Stanisławska-Czop.
Część opinii publicznej była oburzona po pierwsze zmianą kwalifikacji czynu przez sąd pierwszej instancji na pobicie i po drugie, na relatywnie niski wyrok dla oprawców, czyli 8,5 roku więzienia dla Pawła W. i 6,5 roku pozbawienia wolności dla Mariusza K.
Więcej o sprawie można przeczytać w tekście: „Przestali ją maltretować dopiero wtedy, gdy przestała się ruszać”
Próba zabójstwa
27 stycznia zapadł wyrok w sprawie. Sąd zmienił kwalifikacje czynów, przyjmując teorię obojętności woli. Jak tłumaczy to sędzia Szymański, oznaczało to, że w momencie, gdy skazani pobili Martę Diner, wiedzieli, w jakim jest stanie – nie ruszała się, nie miała telefonu, ponieważ ten został zniszczony, a dom, w którym przebywali, był na uboczu. W mieszkaniu były tylko małe dzieci, które również były zagrożone.
– Sąd więc przyjął, że los poszkodowanej był im obojętny i nie zrobili nic, by zmniejszyć szansę na wystąpienie skutku śmiertelnego – tłumaczy sędzia Szymański.
Przy tej kwalifikacji czynów wyrok został podwyższony do 11,6 roku więzienia dla Pawła W. i 8 lat dla Mariusza K.
Oprócz tego kwota zadośćuczynienia dla poszkodowanej została zwiększona do 300 tysięcy złotych. Marta Diener zdaniem sądu dalej odczuwa skutki fizyczne i psychiczne zdarzenia sprzed trzech lat, cierpi na zespół stresu pourazowego.
Jej traumę zwiększyło również to, że w czasie, gdy była pobita, nie była w stanie w żaden sposób pomóc i zająć się swoimi małymi dziećmi.
Wyrok jest prawomocny.