Przed ME w rugby 7. Natalia Pamięta: Każda z nas ma chłodną głowę i nie da się rozłożyć presji na łopatki
Dotarło do Was, że wygrałyście turniej mistrzostw Europy?
Natalia Pamięta: Chyba jeszcze nie (śmiech). Choć wydaje mi się, że bardziej do nas nie dociera, że wygrałyśmy z wicemistrzyniami olimpijskimi!
No właśnie, przed turniejem bardzo realnie podchodziłyście do całej sprawy i pokonania Francji raczej nikt nie zakładał. Ale jednak się udało!
Jechałyśmy do Lizbony z nastawieniem, że znamy swoje miejsce w szeregu. Miałyśmy z tyłu głowy, że raczej nie dojdziemy do finału, bo tam zwycięzca grupy od razu wskakiwał do finału. A wiedziałyśmy, z kim przyjdzie nam się mierzyć i zakładałyśmy, że dla nas największym osiągnięciem będzie brązowy medal. No ale ogromnie się zaskoczyłyśmy.
Po wygranej z Francją byłyście przekonane, że finał jest wasz?
Może nie przekonane, bo zawsze staramy się być pokorne w tym, co robimy, ale zdawałyśmy sobie sprawę, że mamy ogromną szansę na finał. Szansę, którą trzeba wykorzystać. Nie miałyśmy nigdy okazji, by zdobyć złoto. Każda z nas była skoncentrowana i zmobilizowana. Wiedziałyśmy, czego chcemy i trzeba było po to sięgnąć! Wygrana w pierwszym, najważniejszym meczu, dodała nam wiatru w żagle. To był klucz.
Mimo tego, co mówisz, fani i tak będą oczekiwać powtórki z Lizbony.
Na pewno od oczekiwań kibiców nie uciekniemy, ale myślę, że każda z nas ma chłodną głowę i nie da się rozłożyć presji na łopatki. Wiemy, co mamy zrobić. Będziemy starać się powtórzyć to, co było w Lizbonie. A resztę zweryfikuje boisko.
A jak oceniasz grupowe rywalki? Tym razem w grupie czeka Was m.in. starcie z bardzo mocną Irlandią.
Tak, Irlandia to zdecydowanie jedna z najlepszych drużyn w naszej grupie. W Lizbonie nie były w szczytowej formie, zabrakło im kilku kluczowych zawodniczek, np. Amee-Leigh Murphy-Crowe robiącej ogromną różnicę. To prawdziwa petarda! Zobaczymy, w jakim składzie przyjadą do Krakowa i w jakiej będą dyspozycji.