Przedostatni „Krakowiak” w drodze do Krakowa

35. „Krakowiak” jest w drodze do Krakowa, 36. przechodzi odbiory w Bydgoszczy. Tak kończy się nerwowy okres oczekiwania na dostawę nowych tramwajów. Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne zapewnia, że ostatni brakujący wagon dojedzie do naszego miasta przed końcem roku, a to oznacza, że unijna dotacja zostanie w pełni wypłacona.

Dostawy z bydgoskiej fabryki są mocno opóźnione. Zgodnie z harmonogramem, już 15 września do Krakowa miał trafić ostatni z zamówionych pojazdów. Szybko okazało się, że tych terminów nie da się dotrzymać i zaczęła się walka o to, by zdążyć przynajmniej do końca roku. W przeciwnym razie Kraków straciłby przynajmniej część unijnych środków na ten cel. A chodzi o ogromną kwotę, bo aż 171 milionów złotych dofinansowania.

– Z informacji, które mamy z firmy PESA, absolutnie nic nie wskazuje na to, żeby termin dostawy ostatniego wagonu w tym roku był zagrożony – mówi Marek Gancarczyk, rzecznik MPK.

Co z odszkodowaniem?

Nawet przy pełnym rozliczeniu unijnego projektu, za opóźnienia w dostawach MPK może naliczyć firmie PESA kary umowne. Są one liczone od każdego pojazdu osobno i wynoszą 0,5% ceny netto wagonu za każde siedem dni opóźnienia. Z powodu niedotrzymania terminów dostaw można naliczyć maksymalnie 10% ceny umownej netto kary.

Czy i w jakim stopniu MPK skorzysta z tej możliwości? – Na pewno będziemy wykorzystywać zapisy umowy, to nie ulega wątpliwości – mówi Marek Gancarczyk, ale na razie nie podaje żadnych szczegółów.