Przedstawiciel wojewody miażdży w sądzie uchwałę Krakowa o SCT
W Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym w Krakowie trwa rozprawa dotycząca uchwały Rady Miasta Krakowa w sprawie Strefy Czystego Transportu.
W imieniu wojewody małopolskiego stanowisko przedstawił Mirosław Chrapusta, dyrektor Wydziału Prawnego i Nadzoru Małopolskiego Urzędu Wojewódzkiego.
Podczas wystąpienia Chrapusta przekonywał, że uchwała została przygotowana z naruszeniem podstawowych zasad konstytucyjnych i nie została właściwie uzasadniona.
– Ograniczając prawa obywateli, nie można naruszać ich istoty. Druga zasada to zasada równości wobec prawa – nikt nie może być dyskryminowany z jakiegokolwiek powodu – mówił przedstawiciel wojewody.
„Deficyt merytorycznej refleksji”
Jednym z głównych zarzutów było, zdaniem wojewody, niewystarczające uzasadnienie uchwały o SCT.
– Uzasadnienie uchwały budzi istotne wątpliwości. Jest w nim deficyt merytorycznej refleksji. Nie wskazano fundamentalnych przepisów, na podstawie których strefa została wprowadzona. Nie wiadomo też, czy chodziło o obowiązek czy decyzję fakultatywną – podkreślał Chrapusta.
Jak zaznaczył, rada miasta powinna była wykazać, że wprowadzenie SCT było konieczne właśnie w takich granicach i z takimi zasadami.
– Trzeba było uzasadnić, że wprowadzenie strefy było konieczne, w tych konkretnych granicach i z tymi zasadami – wskazywał.
Raport GIOŚ i stare badania
Przedstawiciel wojewody zwrócił uwagę na sposób wykorzystania danych dotyczących jakości powietrza.
– W uzasadnieniu przywołano badania sprzed lat. Na temat Krakowa powiedziano w nich jedynie, że jest to miasto istotnie zanieczyszczone – mówił.
Chrapusta odniósł się też do raportu Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska.
– Jest raport GIOŚ, a uzasadnienie uchwały się do niego nie odnosi. Tymczasem przekroczenie normy dotyczy jednego punktu, na odcinku około 300 metrów. W tym samym raporcie jest też mowa o poprawie jakości powietrza – argumentował.
Kogo dotyka presja wymiany samochodów
Kolejnym wątkiem była kwestia różnicowania kierowców.
– Mówimy o presji na użytkowników, by wymieniali pojazdy. Ale w praktyce ta presja dotyczy nie wszystkich, tylko mieszkańców spoza Krakowa – stwierdził przedstawiciel wojewody.
Jak zaznaczył, uchwała wprowadza odmienne traktowanie kierowców, mimo że oddziaływanie pojazdów na środowisko jest takie samo.
– Niezależnie od tego, czy właścicielem samochodu jest mieszkaniec Krakowa czy innej gminy, skutki emisji są dokładnie takie same – podkreślał.
Zasada proporcjonalności i zaufania do państwa
Chrapusta wskazywał również na problem granic strefy.
– Nie wiadomo, dlaczego są takie, a nie inne granice strefy. To oznacza naruszenie zasady proporcjonalności – mówił.
Zwrócił też uwagę na fakt, że rada miasta przyjęła najpierw jedną uchwałę, a następnie ją zmieniła.
– Nowa uchwała jest korzystna dla krakowian, ale skrajnie niekorzystna dla pozostałych. To rodzi pytanie o stabilność prawa i narusza zasadę zaufania do państwa – argumentował.
Przywołał również przykład mieszkańca, który kupił samochód spełniający obowiązujące normy, a po zmianie przepisów stracił prawo wjazdu do miasta.
– Mieszkaniec dokonał zakupu pojazdu spełniającego normy, a potem normy się zmieniły – wskazywał.
„To nie Kraków, tylko strefa”
W ocenie wojewody, jeśli już stosować różnicowanie, to nie według miejsca zamieszkania w Krakowie.
– Istota problemu sprowadza się do tego: jeśli już różnicujemy, to nie krakowian i pozostałych, tylko mieszkańców strefy i tych spoza niej – mówił Chrapusta.
Jak dodał, osoby mieszkające poza granicami SCT, ale w Krakowie, są w lepszej sytuacji, bo mają dostęp do komunikacji miejskiej.
Wystąpienie przedstawiciela wojewody zakończyło się oklaskami na sali rozpraw. Rozprawa w Wojewódzkim Sądzie Administracyjnym trwa.