Przedświąteczny kubeł zimnej wody dla Cracovii. Ogromny pech Dąbrowskiego
Cracovia, która po świetnej serii pięciu meczów bez porażki do grupy mistrzowskiej traciła już tylko punkt, przegrała z przedostatnią drużyną w tabeli. Bruk-Bet Termalica Nieciecza do bramki Michala Peskovicia trafiał trzykrotnie - za pierwszym razem Pasom się upiekło, bo zadziałał system VAR, ale później było już tylko gorzej. Jeżeli w poniedziałek Zagłębie Lubin wygra z Jagiellonią Białystok, Pasy stracą szansę na grupę mistrzowską.
Pechowo
Walka o grupę mistrzowską wkroczyła w decydującą fazę. Cracovia jednak w Niecieczy sprawiała wrażenie, że zamiast walczyć o górną ósemkę, siedziała już przy świątecznym stole. W pierwszej połowie nie przeprowadziła żadnej groźnie zapowiadającej się akcji, a na dodatek straciła Damiana Dąbrowskiego. Pomocnik Pasów, który niedawno powrócił do gry po długiej przerwie, w 40. minucie padł na murawę. Uraz kolana wyglądał na tyle groźnie, że na boisku już się nie pojawił, a w jego miejsce wszedł Szymon Drewniak. Czarny scenariusz jest taki, że znów zerwał więzadła w kolanie, ale w drugiej nodze.
W pierwszych 45 minutach żadna z ekip nie oddała celnego strzału na bramkę. Gospodarze próbowali straszyć Michala Peskovicia, ale ani Gabriel Iancu, ani Bartosz Szeliga nie zdołali pokonać bramkarza gości.
Po przerwie obraz gry był bardzo podobny. Cracovia dłużej utrzymywała się przy piłce, ale to piłkarze Bruk-Betu śmielej konstruowali akcje ofensywne, z których początkowo niewiele wynikało.
GOLa nie ma
Sparingową gierkę przerwało wejście Vladislavsa Gutkovskisa w 66. minucie. Swoją obecność na murawie Łotysz zaznaczył kilkanaście sekund później trafieniem. Trener Michał Probierz zareagował błyskawicznie, zmieniając niezbyt dobrze radzącego sobie w tym spotkaniu Denissa Rakelsa. Szczęście było jednak po stronie gości. Po dość długiej konsultacji sędzia Paweł Raczkowski zdecydował, że z uwagi na spalonego gol nie może zostać uznany.
Egzekucja
Na Cracovię ta sytuacja podziałała mobilizująco. Drużyna Pasów zaczęła wyraźnie przeważać, ale to w dalszym ciągu gospodarze lepiej prezentowali się w ofensywie. To, co nie udało się im w 67. minucie, stało się faktem nieco ponad dziesięć minut później. Szymon Pawłowski zdecydował się na indywidualną akcję, po której gospodarze mogli cieszyć się z prowadzenia.
W ostatniej minucie meczu zwycięstwo Bruk-Betu przypieczętował Samuel Stefanik. Po kontrze Słowak ruszył na bramkę Pasów i w sytuacji sam na sam pewnie pokonał bramkarza Cracovii, ustawiając wynik spotkania na 2:0.
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Cracovia 2:0 (0:0)
Bramki: Pawłowski (78.), Stefanik (90.)
Bruk-Bet: Trela – Szeliga, Kupczak, Putiwcew, Grzelak – Ł. Piątek, Jovanović – Gergel(86. Guba), Iancu (75. Stefanik), Pawłowski – Śpiączka (66. Gutkovskis).
Cracovia: Pesković – Ferraresso, Helik, Dytiatjew, Pestka – Dąbrowski (42. Drewniak), Dimun – Zenjov (82. Brock-Madsen), Hernandez, Rakels (69. Culina) – K. Piątek.
Żółte kartki: Szeliga – Dytiatjew.
Sędziował Paweł Raczkowski (Warszawa).