Przegląd prasy, 18 stycznia: antysmogowe 16 mln zł
Dzisiejszy „Dziennik Polski” pisze o zagospodarowania terenu na Bronowicach po pomniku radzieckiego marszałka. „Gazeta Wyborcza” porusza istotny dla mieszkańców Krakowa temat dofinansowania na walkę ze smogiem.
DZIENNIK POLSKI:
Koniew wiecznie żywy. Od ponad 20 lat nie udaje się po nim posprzątać.
„Studenci architektury krajobrazu na Uniwersytecie Rolniczym przygotowali koncepcje zagospodarowania terenu po pomniku sławiącym sowieckiego marszałka Iwana Koniewa. W tych projektach jest nowy pomnik jak zwinięty wąż strażacki czy pnące się w górę drabiny. Autorzy nawiązali do sąsiedztwa siedziby wojewódzkiej komendy i jednostki straży pożarnej - tak chciał zarząd Dzielnicy VI Bronowice. (…) Propozycje studentów dzielnica przedstawiła już w magistracie podczas sesji Rady Miasta, by zainteresować radnych problemem tego terenu.”
Stary dworzec - nowa szansa
Architekt Witold Cęckiewicz: „Kiedy - przed kilkunastu laty - zapadła decyzja o budowie na terenach pokolejowych nowego centrum miasta, odciążającego starą zabytkową jego część w obrębie Plant, otworzyła się dla miasta szansa, jakiej nie miało żadne z wielkich miast w Polsce. Tworzenie nowoczesnego wielofunkcyjnego zespołu urbanistycznego na obszarze kilkunastu hektarów w bezpośrednim sąsiedztwie istniejącego zespołu zabytkowego. (…) Zrezygnowano z tak ważnej potrzeby czytelnego powiązania dworca z miastem (ten mankament odczuwają wszyscy korzystający z usług kolejowych i autokarowych). I jednocześnie w środku miasta powstała kilkusetmetrowa bariera pogłębiająca rozdzielone dwa ważne obszary śródmiejskie, skazując na drugorzędną rolę jego północno-wschodni rejon.”
Parasolki, parasolki... po naprawie kropla przez nie nigdy nie przeleci
„W latach 70. ubiegłego wieku, w Krakowie było około piętnastu zakładów naprawy parasoli. Dziś działają tylko dwa. Małgorzata Jagiełło w zakładzie na osiedlu Szkolnym 14 pracuje od 36 lat. Potrafi stworzyć piękną parasolkę, nawet wtedy, gdy z konstrukcji zostały tylko dwa druty (…)- Ostatnio przyszła do mnie klientka, której synowa wyrzuciła parasol do śmieci, bo był potargany. Przeszyłam na maszynie jeden i drugi klin, pani zapłaciła parę groszy i wyszła zadowolona, z parasolem prawie jak nowym. A mogłaby go nie mieć, gdyby w porę nie zareagowała. Po co od razu wyrzucać? Przecież lekko zniszczonych butów czy trochę przetartych spodni nikt od razu się nie pozbywa? - dziwi się.”
GAZETA WYBORCZA:
Dziewiętnastu wrażliwych
„Pod koniec stycznia do Krakowa przyjadą członkowie Knesetu. Co zobaczą, jeżeli będą chcieli zwiedzić miasto? Piękny Kraków, ale z rasistowskimi hasłami na murach. Radni dzielnicowi napisali do Jacka Majchrowskiego, by ten zaczął działać. Sami też będą wulgaryzmy zamalowywać. (…) "My, jako mieszkańcy Krakowa, uważamy, że Miasto powinno zamalować wulgaryzmy na koszt gminy bez względu na rodzaj budynków, po wcześniejszym uzyskaniu zgody właścicieli”. List podpisało 19 osób. Mało. Radnych dzielnicowych mamy w Krakowie przecież 372. (…)– Cieszy nas zaangażowanie radnych dzielnicowych, fantastyczna inicjatywa – przekonuje Filip Szatanik z biura prasowego krakowskiego magistratu. – Sugerowałbym jednak, żeby nie wpadać w histerię; mogę zapewnić, że sprawę usuwania wulgarnych i obraźliwych graffiti traktujemy priorytetowo. Działamy od razu, na cito.”
Antysmogowe 16 mln zł
„W przyszłym tygodniu ruszy nabór do nowej edycji programu PONE. W ramach budżetu miejskiego na likwidację niskiej emisji zarezerwowanych jest 2,8 mln zł. Dodatkowo w budżecie na 2014 rok zapisano też kwotę 14 mln zł z programu KAWKA. Ostateczną decyzję w sprawie przyznania tych pieniędzy podejmie WFOŚ na początku lutego. (…) Ale ponad 16 milionów zapisanych w budżecie to niejedyne pieniądze na walkę o czyste powietrze, jakie może zdobyć Kraków. Kilka dni temu miasto podpisało z gminami ościennymi porozumienie o współpracy w ramach programu Zintegrowane Inwestycje Terytorialne.”
Bubli nie odbiorą
„Latarnia na środku ścieżki, wysokie krawężniki, nierówna nawierzchnia – zdarzało się często. Jeżeli wierzyć urzędnikom – to przeszłość. Zaprosili rowerzystów do odbioru inwestycji. (…) Jednak to nie rowerzyści będą osobiście decydować, czy inwestycja została dobrze wykonana, ale ich przedstawiciel – inspektor rowerowy. (…) Oficer i inspektor będą więc pojawiać się na budowach i sprawdzać, czy to, co pierwotnie było w planach, zostało zrealizowane i jak. Jeżeli okaże się, że droga dla rowerów nie spełnia kryteriów, taka inwestycja nie zostanie odebrana, a wykonawca będzie musiał na własny koszt zrobić poprawki.”