Przegląd prasy LoveKraków.pl: 29 listopada. Sprawdź o czym piszą gazety

O tym dlaczego Stary Teatr może stracić status sceny narodowej, jak można spłacać długi za kuzyna, gdy ten lubi zadzierać ze strażą miejską, kto boi się kiboli i co czują drzewa przy najbardziej ruchliwych ulicach miasta pisze dzisiaj lokalna prasa. Prezentujemy piątkowy przegląd dzienników.

DZIENNIK POLSKI: Studenci architektury krajobrazu badają „samopoczucie” zieleni

Doktor Wojciech Bobek prowadzący zajęcia na kierunku architektura krajobrazu na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej, stojąc w korkach na Alejach Trzech Wieszczów i wdychając ciężkie od spalin powietrze, obserwował rosnące w pasie zieleni między jezdniami drzewa i krzewy. – Zastanawiałem się, jak cokolwiek może egzystować w takich trudnych warunkach – stwierdza. – To było inspiracją, aby wspólnie ze studentami zbadać rosnące przy Alejach rośliny i ocenić ich kondycję. Dwumiesięczne badania przeprowadzone we wrześniu i październiku tego roku przyniosły zaskakujące wnioski, z których pełnymi garściami mogłyby czerpać firmy wykonujące w Krakowie ogrodnicze prace pielęgnacyjne. (…) Robiliśmy inwentaryzację zieleni, ocenialiśmy jej wielkość, wiek i stan. Młodzież odkryła, że często nowo nasadzone rośliny są w znacznie gorszym stanie niż rosnące na alejach od lat.

Gimnastyka na latarni w parku Jordana nie zagości

Streetworkout to taka siłownia na ulicy. Sport ten nie wymaga żadnych specjalistycznych przyrządów i polega np. na podciąganiu się, pompkach czy pompkach na poręczach, które z czasem przechodzą w bardziej skomplikowane ewolucje. Jego entuzjaści tłumaczą, że oprócz rozwoju siłowego ten sport lansuje także zdrowy tryb życia oraz ma na celu rozwój duchowy. – My pokazujemy, że najważniejsze są dobre chęci. Nie masz kasy na drogie siłownie – proszę bardzo: drążek na świeżym powietrzu zrobi z ciebie bohatera. Naszym głównym celem jest dotrzeć do nastolatków, pokazać alternatywę i obalić mit, że lepiej posiedzieć z kolegami na ławce z butelką w ręku – wyjaśnia jeden z nich, Maksym Riznyk. Właśnie w imieniu grupy StreetWorkout Kraków poprosił nas o interwencję. Wskazuje, że powstają w Krakowie „smocze skwery”, które są zarazem placami zabaw dla dzieci i siłowniami dla dorosłych – a młodzieży i ich pomysłów nie bierze się pod uwagę. Pisaliśmy różne petycje odnośnie parków dla Street Workout i wszędzie nam odmawiają – żali się.

25 lat temu zjechały z torów, jutro znów wyjadą

Dokładnie 25 lat temu w listopadzie 1988 roku Kraków pożegnał zabytkowe tramwaje N. Z okazji tej właśnie rocznicy jutro na linii nr 19 pojawi się „enka”. Tramwaj wyruszy z pętli w Łagiewnikach w południe i będzie kursował do Dworca Towarowego przez pięć godzin. Kto chce pojechać zabytkiem, powinien przyjść na pętlę w Łagiewnikach na godz.12.06, 13.26, 14.46 i 16.06. Godziny odjazdów Dworca Towarowego to: 12.37, 13.57, 15.17 i 16.37. Wagony typu N były eksploatowane we wszystkich miastach z siecią tramwajową w Polsce. To pierwsze tramwaje wyprodukowane w naszym kraju po II wojnie światowej. Miały być pojazdami tymczasowymi do momentu wprowadzenia nowoczesnego taboru. Ale tak się nie stało. W Krakowie woziły pasażerów prawie 40 lat.

GAZETA KRAKOWSKA: Przywracanie blasku Starego Teatru, czyli jaką piękną mamy k(l)atastrofę

Gdy Jan Klata przychodził w styczniu w styczniu do Krakowa, by objąć stanowisko dyrektora Starego Teatru, zapowiadał czas świetności dla narodowej sceny. Teraz, niespełna rok po jego przybyciu, Stary Teatr jest rozedrgany, skonfliktowany, a sukcesów artystycznych brak. To grzech poczęcia, mówią ci, którzy pamiętają, jak Jan Klata przychodził do Krakowa – wbrew zespołowi, wbrew Radzie Artystycznej teatru, za to z poparciem ministra kultury. (…) Zaraz po nominacji odezwały się głosy osób, które nie chciały współpracować z Klata. Jednym z nich był wybitny reżyser Krystian Lupa – nie zgadzał się z wyborem Klaty. Zwracał uwagę, ze Rada Artystyczna teatru proponowała dwie inne kandydatury: Bartosza Szydłowskiego (dyrektora Łaźni Nowej) i Grzegorza Jarzynę (dyrektora TR Warszawa). (…) Rozmawiał (Jerzy Federowicz - przyp. red.) na ten temat z ministrem kultury. – Jan Klata zostanie rozliczony ze swoich posunięć – stwierdził. Dodał, ze istnieje groźba, iż Stary Teatr straci status narodowej sceny.

Nie ma to jak rodzinka. Mariusz z Kielc płacił rachunki za Marcina z Krakowa

Przez pół roku krakowianin uprzykrzał życie 33-latkowi z Kielc. Teraz odpokutuje za to, że 24 razy fałszywie podał się za Mariusza K. O istnieniu Nieuchwytnego Mariusz K. dowiedział się w kwietniu 2012 roku. Zdziwił się, gdy otrzymał pismo urzędowe z Krakowa. Na co dzień mieszkał w Kielcach, więc czego od niego chce straż miejska z miasta odległego o 120 kilo metrów? Dowiedział sie, ze musi uregulować mandat za wulgarne słowa wypowiedziane miesiąc wcześniej na ul. Kałuży. (…) Zaczęły przychodzić kolejne wezwania do zapłaty z krakowskiej izby wytrzeźwień. – W odpowiedzi na Państwa zapytanie dotyczące mojego pobytu na Oddziale Opieki nad Osobami Nietrzeźwymi, stanowczo oświadczam, że w całym moim życiu nigdy nie spędziłem nawet pięciu minut w podobnej instytucji. Zarówno w Krakowie, jak i gdziekolwiek indziej. Na chwilę obecną nie mogę jednak przedstawić dowodów mojej niewinności, bo nie znam daty mojego rzekomego pobytu – bronił się Mariusz K. Kim jest Nieuchwytny wyszło na jaw 4 września 2012 roku, gdy zatrzymano mężczyznę za kradzież telefonu komórkowego. Przedstawił się jako Mariusz K., ale strażnik miejski Marcin B. rozpoznał nicponia, który niedawno wulgarnie odzywał się na ul. Grodzkiej. Telefon był drogi, przestępstwo zuchwałe. Wzięto odciski palców.

Kościół wreszcie ma swojego Jerzego Owsiaka, który potrafi słowem dotrzeć do milionów ludzi

Szlachetna Paczka rozwija się błyskawicznie. Angażuje już tysiące ludzi, zbiera dla najbiedniejszych pomoc wartą dziesiątki milionów złotych. Jej twórca, ks. Jacek Stryczek z Krakowa, udowodnił, że polski duchowny nie musi się bać współczesnego świata i ludzi. Bez lęku potrafi za to dotrzeć do tego kawałka bezinteresowności, jaki każdy ma w sobie. Jego akcja ma już zasięg podobny do Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jerzy Owsiak może odetchnąć z ulga. (…) Daje sobie rade przed kamera czy mikrofonem. Po prostu umie do ludzi mówić, a nie tylko głosić kazania. I daje przykład osobistego zaangażowania w to, co robi. Jest duszpasterzem ludzi biznesu. To musi oznaczać, że roboty ma huk. Bo obserwuje ich wnikliwie. Widzi więc pazerność wielu z nich. Dostrzega zapewne, jak potrafią lekceważyć tych, którzy mają w sobie mniej zaradności, bezwzględności czy nawet pracowitości niż oni. Ale jest z nimi. Nie po to, żeby im klaskać, ale żeby ich zmieniać, pokazywać drogę. On już zdobył autorytet.

GAZETA WYBORCZA: Krakowianie boją się kiboli

Ostatni z sondaży, którego wyniki dziś prezentujemy, dotyczył wyzwań, jakie stoją przed prezydentem, który ma rządzić Krakowem do roku 2018. Podaliśmy 501 respondentom listę pięciu problemów, które pojawiały się na łamach „Gazety”. Ich zadaniem było wskazanie trzech najważniejszych. Wyłoniła się z tego poniższa hierarchia zadań: zatrzymanie wojny pseudokibiców (w wytypowanej trójce postulat ten umieściło 70 proc. badanych), likwidacja smogu (69 proc. badanych), budowa lub wyznaczenie nowych parkingów (49 proc.), więcej żłobków i przedszkoli (47 proc.), budowa nowych ścieżek rowerowych (34 proc.). (…) Poseł Ireneusz Raś zwraca uwagę, że wojny między kibicami to tak naprawdę wojny bandytów zajmujących się np. handlem narkotykami. – (…) Tych ludzi trzeba eliminować z życia społecznego, nie tylko ze stadionów. Mam nadzieję, że z technikami operacyjnymi policji bandy ci będą przegrywać. Podobnie wypowiada się Łukasz Gibała. – To w dużej mierze kompetencje centralne. Pseudokibiców należy traktować jak zorganizowaną przestępczość i od dać w ręce CBŚ – ocenia poseł.

Ale zamęt na Bydgoskiej

Fundacja Bratniak, która administruje akademikiem przy ul. Bydgoskiej, twierdzi, że studenci i doktoranci UJ muszą się stamtąd wyprowadzić do końca marca, bo w przeciwnym razie nie będą mieli prądu i internetu. To jednak nieprawda. Uniwersytet Jagielloński przez kilkanaście lat użytkował cztery akademiki Politechniki Krakowskiej na ul. Bydgoskiej 19 (A, B, C i D) na podstawie użyczenia. W 2010 r. uczelnie, chcąc uregulować sprawę, rozpoczęły rozmowy w sprawie budynków i w rezultacie UJ kupił trzy spośród nich. – Co do budynku A pozostała kwestia ustalenia dalszego administrowania. UJ miesiącami deklarował chęć zakupu nieruchomości, ale do czasu ostatecznej decyzji trzeba było jakoś tę sprawę rozwiązać. Nie mogliśmy przecież sponsorować innej uczelni, bo to niezgodne z prawem – zauważa Lucjan Tabaka, kanclerz PK. (…) – W piśmie do kanclerz UJ z listopada zadeklarowaliśmy, że zakwaterowane w akademiku osoby mogą tam mieszkać do końca roku akademickiego. (…) Maciej Rogala, p.o. rzecznika prasowego UJ, nie chce komentować słów przedstawicieli Bratniaka. – Nikt z UJ nie był zaproszony na spotkanie w sprawie budynku. Jeśli zajdzie konieczność, poprosimy zarząd fundacji o wyjaśnienia – ucina.

Dlaczego na lekcjach etyki są pustki?

Miejski wydział edukacji nie ma danych, ilu uczniów w krakowskich szkołach nie chodzi na religię. Wiadomo natomiast, że ponad 480 zdecydowało się chodzić na lekcje etyki. Ponieważ nie są to zajęcia obowiązkowe, musieli o swoim wyborze poinformować szkolnych dyrektorów. Jeśli w ich szkole znalazło się co najmniej siedmioro takich jak oni, mieli szczęście. Placówka zobowiązana jest zorganizować im te lekcje na miejscu. Jeśli uczniów zainteresowanych etyką jest mniej, zajęcia z tego przedmiotu ma obowiązek zorganizować im gmina – tak mówi prawo oświatowe. W tym roku krakowski wydział edukacji zobowiązany był zorganizować etykę dla po nad 70 osób. Zaproponował im międzyszkolne lekcje w ośmiu placówkach. Ale zainteresowani na etykę tam nie chodzą. – Od września nikt się nie pojawił – mówi Małgorzata Kamzik, dyrektorka Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 6, gdzie miały się odbywać między szkolne zajęcia z tego przedmiotu. Na razie odbywają się tylko szkolne. Z prowadzonej przez Kamzik podstawówki chodzi na nie 30 uczniów. To głównie dzieci innych wyznań. Są wśród nich muzułmanie i buddyści. Są też niewierzący. Na międzyszkolne lekcje etyki nikt nie przyszedł.