Przesuną jeden pomnik, aby postawić drugi?

Magdalena Hejda, która znana jest z programu „Kundel bury i kocury” emitowanego w TVP Kraków mocno skrytykowała miasto za sposób, w jaki zdecydowało o przesunięciu pomnika psa Dżoka o kilka metrów, aby zrobić miejsce planowanemu pomnikowi Armii Krajowej. – To absurd, żeby przesuwać jeden pomnik, aby zrobić miejsce drugiemu – twierdzi.

W sprawie lokalizacji pomnika AK odbyły się konsultacje społeczne. Mieszkańcy mieli do wyboru 11 miejsc, gdzie pomnik ten mógłby zostać ustawiony. Wygrała propozycja umieszczenia monumentu na Bulwarze Czerwińskim, naprzeciw ulicy Bernardyńskiej. I tak jest zapisane w raporcie sporządzonym przez Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu po przeprowadzonych konsultacjach.

Mieszkańcy wybrali miejsce, miasto je zmieniło

Okazało się jednak, że to nie tam, a kilkadziesiąt metrów bliżej, przy pomniku psa Dżoka został wmurowany kamień węgielny pod dzieło upamiętniające żołnierzy Armii Krajowej, które nota bene nawet nie wyszło poza ramy konkursu. Magdalena Hejda zarzuca miastu, iż nie skonsultowało pomysłu z autorem pomnika psa, (pod którym zbierają się ludzie, pragnący pomóc pokrzywdzonym przez los zwierzętom) profesorem Bronisławem Chromym.

Profesor wiele innych pomników podarował bezinteresownie Krakowowi, również te poświęcone żołnierzom AK. Jest to sędziwy pan, gdyż ma 88 lat. Tego typu posunięcie, to kwestia kultury, szacunku do niego – twierdzi Magdalena Hejda.

Dodatkowo kwestia zapewnień ze strony miasta, jakoby mieszkańcy biorący udział w konsultacjach wiedzieli od początku, gdzie powstanie pomnik AK, budzi irytację Hejdy. – Zostałam zapewniona, że mieszkańcy wiedzieli o tym. Jednak niedawno dokopałam się do dokumentów i podanych lokalizacji, gdzie nie ma mowy o lokalizacji monumentu poświęconego żołnierzom, obok dzieła prof. Chromego.

– Konsultacje wskazały rzeczywiście okolice Bernardyńskiej. Lokalizację zaś doprecyzował po wizji Wojewódzki Konserwator Zabytków, a przyjęła ją w uchwale Rada Miasta Krakowa – tłumaczy Filip Szatanik zastępca dyrektora ds. Informacji UMK.

Przeniesienie pomnika to ewentualność?

Przedstawiciel UMK uważa też, że za wcześnie jest, aby w ogóle myśleć o konieczności przesuwania pomnika Dżoka. – Takie decyzje zapadną dopiero, gdy kształtu nabierze kwestia realizacji monumentu. Do tego daleka droga, gdyż nie ma na to środków – twierdzi. I dodaje, że przeniesienie pomnika jest ewentualnością i na pewno bez konsultacji z autorem dzieła, nie zostanie to zrobione. – W żadnym wypadku nie jest naszą intencją, co insynuuje pewna dziennikarka, obrażanie bądź dezawuowanie prac prof. Chromego. Gdy decyzja o przesunięciu pomnika będzie konieczna, porozmawiamy z autorem – mówi Szatanik.

Podobnie twierdzi ZIKiT. – Przewidujemy, że osoba która będzie projektowała pomnik i zdobywała pozwolenie na budowę, będzie musiała zaproponować zmianę lokalizacji Dżoka i uzyskać akceptację m.in. autora tego pomnika – twierdzi Michał Pyclik z ZIKiT-u. – Przewidujemy, iż jest możliwe przesunięcie pomnika o kilkadziesiąt metrów w kierunku ulicy.

Cyniczne i absurdalne

To cyniczne – ocenia Hejda. – Po pierwsze, nie wiadomo, czy profesor dożyje tych konsultacji. A po drugie, w mieście, w którym są dwa stadiony, może powinny się znaleźć pieniądze na tego typu pomnik, ponieważ ludzie związanych z AK jest coraz mniej i to im pasowałoby oddać cześć właśnie w taki sposób.

Magdalena Hejda ocenia cała sprawę mianem absurdu.  – Absurdalne jest stawienia jednego pomnika na miejsce drugiego. Jest dość miejsca, aby ten, lub inne pomniki znalazły godne usytuowanie w Krakowie.