Psy uwiązane łańcuchami do ścian. Koszmar zwierząt pod Wieliczką nie ma końca
Niewłaściwa opieka nad psami
Końcem stycznia tego roku policjanci skontrolowali posesję w Raciborsku w gminie Wieliczka. Chcieli sprawdzić, czy właściciele w sposób prawidłowy opiekują się psami. Funkcjonariusze zdecydowali o kontroli, ponieważ kilka lat temu właśnie w tym miejscu stwierdzono nieprawidłowości.
W trakcie ostatniej interwencji mundurowi zastali właścicieli posesji: mężczyznę oraz jego matkę. Było tam również ok. 100 psów różnych ras, z czego blisko 50 przebywało na zewnątrz budynków.
Policjanci twierdzą, że wykryli nieprawidłowości. Jakie konkretnie? Funkcjonariusze podali bardzo ogólnie, że chodzi o niewłaściwą opiekę nad zwierzętami. O sprawie poinformowali powiatowego inspektora weterynarii oraz Urząd Miasta i Gminy Wieliczka.
Na miejsce skierowano grupę dochodzeniowo-śledczą wraz z technikiem kryminalistyki.
Pracownicy Powiatowego Inspektoratu Weterynarii zabezpieczyli 33 psy oraz sześć kotów.
Policjanci twierdzą, że ujawnione nieprawidłowości mogą nosić znamiona znęcania się nad zwierzętami. Funkcjonariusze wszczęli dochodzenie właśnie pod tym kątem.
Odwołanie od wyroku
Co ciekawe, to nie pierwsza interwencja policjantów na tej posesji, gdzie działa hodowla psów, o której pisaliśmy już na naszych łamach. W lipcu ubiegłego roku prowadzący ją mężczyzna został skazany przez Sąd Rejonowy w Wieliczce na rok bezwzględnego więzienia.
Wyrok nie jest prawomocny. Mężczyzna odwołał się od niego, a sprawę rozpatruje teraz Sąd Okręgowy w Krakowie. Kolejna rozprawa ma się odbyć końcem lutego.
Sąd pierwszej instancji nie miał wątpliwości, że skazany znęcał się nad psami. W nieprawomocnym wyroku można przeczytać, że przez ponad cztery lata trzymał zwierzęta w warunkach skrajnie niedostosowanych do ich potrzeb.
Psy były mocno zaniedbane, wychudzone, schorowane. Żyły w odchodach, które były sprzątane tylko na potrzeby kontroli. Nie miały stałego dostępu do wody. Niektóre były uwiązane do ścian na krótkich łańcuchach.
Sąd stwierdził, że mężczyzna traktował zwierzęta przedmiotowo: jako źródło zarobku. Zrzekał się tylko psów starych i chorych, które jego zdaniem należało uśpić. W ogłoszeniach wskazywał inne zwierzęta niż te, które później wręczał swoim klientom.
U weterynarza bywał okazjonalnie. Nie jest bowiem rzeczą normalną, twierdzi sąd, że hodowla z ponad 80 psami nie ma stałej obsługi weterynaryjnej, a zwierzęta wyprowadzane są weterynarzom przed posesję.
– Już samo to powinno budzić ich czujność, a ci próbowali jeszcze niejako usprawiedliwić oskarżonego – czytamy w uzasadnieniu wyroku.
Sąd stwierdził, że mężczyzna nie interesował się stanem zwierząt. Były w hodowli tylko po to, aby mógł na nich zarobić.