Puszcza „odkopała” swoją tajną broń. Czy to był transfer w dziesiątkę?
Świetna Puszcza na tle Stali. Jest nowy wicelider
Kiedy Mateusz Cholewiak zmarnował stuprocentową sytuację tuż przed przerwą, Tomasz Tułacz mógł tylko łapać się za głowę. „Jak nie teraz, to kiedy?” – pytali kibice na stadionie.
Ale Puszcza nie załamała się, tylko kontynuowała swoją dobrą i konsekwentną grę. Po czterech trafieniach zarówno trener, jak i kibice, mogli tylko i wyłącznie oklaskiwać drużynę, która w niedzielne południe pokazała się ze świetnej strony na tle wyżej notowanej Stali Rzeszów.
Drużyna Marka Zuba znajduje się w strefie barażowej i ma trzy punkty straty do nowego wicelidera. Został nim Chrobry Głogów, który wyprzedził Wieczystą Kraków w tabeli.
Pudło mogło się zemścić
Podopieczni Tułacza od pierwszych minut walczyli wślizgami o każdy centymetr murawy. Konrad Kasolik już w 2. minucie ofiarnie zablokował strzał Jonathana Juniora po dograniu Krystiana Wachowiaka z bocznego sektora, co uchroniło gospodarzy od straty bramki już na samym początku meczu.
Potem konsekwentnie realizowali swój plan na mecz i nie dali przestrzeni gościom. Grali pewnie i agresywnie, wypychając przeciwników daleko od swojej bramki. Nie podłamało ich też pudło z 45. minuty meczu. Po dograniu Wojciecha Hajdy Marek Kozioł wygrał pojedynek oko w oko z Cholewiakiem.
To mogła być ważna bramka do szatni, ale na przerwę oba zespoły schodziły przy wyniku remisowym.
Wróciło DNA Puszczy
Piłkarze Tomasza Tułacza przypomnieli sobie, jak skuteczna Puszcza potrafiła być jeszcze niedawno ze stałych fragmentów gry. W ostatnim czasie straciła ten atut, ale ze Stalą wszystko znów funkcjonowało doskonale. Goście nie potrafili bronić się przed mocnymi wrzutami piłki z autów Wojciecha Hajdy.
Ten z 49. minuty stworzył szansę, po której Kasolik dał prowadzenie 1:0.
Lek na nieskuteczność Puszczy? Nowy napastnik
Efektowne zwycięstwo jest okazałe, ale sytuacji na gole było mnóstwo. W 64. minucie Felipe Nascimento dogrywał z wolnego, a Amarildo Gjoni przywitał się z pierwszą ligą debiutancką bramką, uderzając mocno z pola karnego pod poprzeczkę.
Albańczyk zapracował też na obie żółte kartki dla Władisława Krasowskija, który w 73. minucie osłabił gości.
26-latek nie tylko napędzał ataki Puszczy i nie bał się bezpośrednich starć z rywalami, ale dobrze patrzyło się też na jego współpracę z kolegami. Szatnia dobrze go przyjęła, czego efektem była wspólna duża radość, gdy podwyższył prowadzenie. Albańczyk dużą część kariery spędził we włoskich klubach, a do Puszczy trafił z mistrza Mołdawii Sheriffu Tyraspol.
W 75. minucie próbował kolejnego strzału, ale wyszła z tego asysta do Koseiego Iwao i Puszcza prowadziła już 3:0.
Worek z bramkami w Niepołomicach
Sędzia hojnie rozdawał żółte i czerwone kartki. Na ostatnie dwanaście minut szanse na boisku wyrównały się, bo Kacper Przybyłko także obejrzał dwa upomnienia i został odesłany przez sędziego do szatni. Puszcza wykorzystała kontratak, po którym Michał Walski asystował na 4:0 Cholewiakowi, a ten mógł zrewanżować się za pudło z pierwszej połowy.
Michałowi Perchelowi nie udało się jednak zachować czystego konta, co może być małą łyżką dziegciu w beczce miodu. Oliwier Sławiński wykorzystał honorowo rzut karny, podyktowany w doliczonym czasie gry za zagranie piłki ręką przez Kasolika.
Puszcza Niepołomice – Stal Rzeszów 4:1 (0:0)
Bramki: Kasolik (49.), Gjoni (64.), Iwao (75.), Cholewiak (88.) – Sławiński (90., karny).
Puszcza: Perchel – Barczak, K. Stępień, Kasolik, Przybyłko – Iwao (77. Korczakowski), Piekarski (77. Walski), Nascimento (82. Mroziński), Hajda (84. Stec), Cholewiak – Gjoni (81. Simon).
Stal: Kozioł – Warczak, Krasowskij, Kaczor, Kukułka – Łysiak (75. Synoś), Kądziołka (57. Kucharski), Thill – Łyczko (67. Sławiński), Wachowiak (57. Wolski) – Junior (67. Darwish).
Żółte kartki: Przybyłko, Stępień, Filipe Nascimento, Gjoni - Jonathan Júnior, Krasowskij, Łysiak.
Czerwone kartki: Kacper Przybyłko (78., za dwie żółte) - Krasowskij (73., za dwie żółte).
Sędziował Piotr Rzucidło (Warszawa).