Radna na ratunek wiewiórkom. Giną pod kołami samochodów

Agnieszka Paderewska chciałaby, żeby przy krakowskich drogach stanęły tabliczki: „Uwaga wiewiórki”. Urzędnicy odrzucają pomysł, bo ich zdaniem nadmiar oznaczeń może zaszkodzić.

Radna Agnieszka Paderewska z Prawa i Sprawiedliwości nie ma wątpliwości: dzięki znakom ostrzegawczym liczba rozjechanych jeży znacznie zmalała. W interpelacji do władz miasta statystyk jednak nie podaje.

Jednocześnie domaga się, żeby teraz zatroszczyć się o bezpieczeństwo kolejnych zwierząt: wiewiórek. Zwraca uwagę, że także one często padają ofiarami śmiertelnych kolizji z samochodami.

Zwracam się z prośbą o pilne podjęcie konsultacji i ustawienie znaków ostrzegawczych dla kierowców w miejscach, gdzie wiewiórki narażone są na szczególne niebezpieczeństwo. Jest tak na przykład w rejonie ul. Kleeberga, na co zwróciła moją uwagę jedna z mieszkanek Krakowa.
Agnieszka Paderewska

Co na to miejscy urzędnicy? W pierwszej kolejności zwracają uwagę, że wiewiórki powszechnie występują w Krakowie. 

To bardzo aktywne zwierzęta, głównie w koronach drzew, w przeciwieństwie do płazów oraz jeży, dla których nawet niewielki krawężnik na jezdni stanowi poważną przeszkodę w przemieszczaniu. Niestety pomimo prowadzonej edukacji w zakresie stosowania się do ograniczeń prędkości na ulicach, nie ma możliwości, by całkowicie zapobiec śmiertelności tych ssaków na drogach” – twierdzą w magistracie.

Urzędnicy nie zamierzają stawiać wzdłuż dróg kolejnych tabliczek. „Nadmierna liczba oznakowania i tablic informacyjnych prowadzi do efektu odwrotnego od zamierzonego: powoduje obniżenie ich czytelności, co może przyczynić się do zdarzeń drogowych” – podkreślają.

Nie mają informacji, że stosowanie ostrzeżeń zmniejszyło śmiertelność płazów oraz jeży na krakowskich drogach. Zapewniają, że Zarząd Zieleni Miejskiej dba o zwierzęta żyjące w Krakowie, np. tworząc dla nich specjalne strefy w parkach.