Radni lubią prezydenta Jakuba Kwaśnego. Dali mu absolutorium i wotum zaufania
Decyzja dość długo wisiała na włosku. Tym bardziej, że przed południem prezydent Jakub Kwaśny storpedował pomysł uzupełnienia porządku obrad o punkt dotyczący wyboru nowego przewodniczącego Rady Miejskiej.
Melisy brakło
Przypomnijmy, poranna inicjatywa wyszła z obozu Koalicji Obywatelskiej a przedstawił ją radny Sebastian Stepek. Zresztą sam prezydent w kuluarach wyrażał niepewność o wynik obu głosowań. Liczył się z tym, że absolutorium może nie otrzymać.
Radni się namawiali, ogłaszali przerwy, w kawiarence obok sali obrad otwarto drugą paczkę melisy. Najbardziej denerwowali się ci, którzy musieli czekać na rozpatrywanie swoich punktów.
Od jednego z opozycyjnych radnych usłyszeliśmy, że prezydent Tarnowa szukał poparcia w… Warszawie. Ponoć u swojej politycznej patronki, ministry Barbary Nowackiej.
Jest dobrze, ale…
Radni w kuluarowych rozmowach byli małomówni. Starali się być mili i nawet opozycja nie rozdawała kuksańców.
– Na plus Jakuba Kwaśnego można zapisać na pewno dialog z mieszkańcami. Ale jak go słucham, mam wrażenie, że on dopiero startuje na ten urząd. „To chcemy zrobić”, „to mamy w planie”. PR to nie wszystko. Jeśli mówimy o statku z napisem „Tarnów”, to ten na razie dryfuje – to opinia Mirosława Biedronia z Prawa i Sprawiedliwości.
Obóz prezydencki, żeby nie wpaść w samozachwyt, dawał rady swojemu patronowi.
– Generalnie bardzo dobrze oceniam pracę Jakuba Kwaśnego. Ale jeśli mógłbym na coś zwrócić uwagę, byłoby to większe zaangażowanie się w kwestię Aglomeracji Tarnowskiej czy Wodociągi Tarnowskie. Szczególnie w tej drugiej sprawie – powiedział nam Tomasz Żmuda, przewodniczący klubu Nasze Miasto Tarnów.
Bezpośrednie otoczenie prezydenta miało w zanadrzu kilka argumentów, według których obecna prezydentura miastu sprzyja.
– Ustabilizowane finanse, ponad 80 milionów zł z Funduszy Szwajcarskich. Najwięcej w całym kraju. Na stole niemal gotowa do podpisania umowa na budowę spalarni śmieci, finiszowanie z rozmowami na temat ulokowania wojska w Tarnowie. To są fakty, to są liczby. Decyzja w rękach radnych. Wierzymy, że podjęta zostanie nie przez pryzmat polityki, ale obiektywnej oceny pracy prezydenta i urzędu – wyliczał jednym tchem Wiktor Bochenek, rzecznik prezydenta Tarnowa.
„Proszę podnieść rękę i nacisnąć przycisk”
Wszystko rozstrzygnęło się tuż po godzinie 16. Po kolejnej przerwie wiceprzewodnicząca Grażyna Barwacz zaczęła kompletować kworum.
Los prezydenta był w rękach 21 rajców. Dwóch – Dominik Gondek oraz Maciej Aleksander – było nieobecnych. Pierwszemu przeszkodziły kłopoty zdrowotne. Drugi właśnie został ojcem i pojechał odebrać żonę oraz córeczkę ze szpitala.
Chwila niepewności w kwestii głosowania towarzyszyła do ostatniej chwili Sebastianowi Stepkowi.
Radny KO twierdzi, że nie zapomni jednak prezydentowi ingerowania w pracę rady poprzez blokowanie wyboru przewodniczącego.
Inni koalicjanci wątpliwości nie mieli i zagłosowali „po sznurku”.
Przeciw programowo zagłosował PiS. Poza jedną osobą – Adamem Sajdakiem – który się podczas jednego wotowania się wstrzymał.
– Nie będę ukrywał. Pomyliłem się. Zawiodły maszynki, które cały dzień się psuły – skomentował radny.
W kuluarach słychać, że głosowania absolutoryjne były formą transakcji wiązanej. Jak słyszymy przy ul. Wałowej, w przyszłym miesiącu mamy zobaczyć na fotelu przewodniczej rady Edytę Kowalską, która otrzymała już oficjalna nominację Koalicji Obywatelskiej.
W ten sposób na ołtarzu demokracji został poświęcony Tomasz Żmuda z NMT.