Radny z Krakowa przywiózł z urlopu egzotyczną chorobę
Groźna pamiątka z wakacji
Radny zachorował na dengę – tropikalną chorobę wirusową przenoszoną przez komary. W Polsce wciąż jest ona stosunkowo mało znana, choć w ostatnich latach coraz częściej diagnozowana u osób wracających z zagranicznych wyjazdów.
– Dostałem „złoty strzał”. Całe szczęście ja, a nie mój syn czy żona – napisał Starobrat.
Denga może mieć ciężki przebieg i prowadzić do powikłań, dlatego kluczowa jest szybka diagnostyka i specjalistyczna opieka. W jego przypadku czas reakcji okazał się decydujący.
Szybka diagnoza i opieka w krakowskim szpitalu
Radny trafił do Szpital Uniwersytecki w Krakowie, gdzie – jak podkreśla – dzięki wiedzy i doświadczeniu personelu udało się przejść przez chorobę bez zbędnych komplikacji.
Szczególne podziękowania skierował do zespołu Oddziału Klinicznego Chorób Zakaźnych oraz jego kierownictwa. W swoim wpisie wymienił m.in. prof. Monikę Bociąga-Jasik, której pogratulował profesjonalnego i – jak zaznaczył – przyjaźnie nastawionego do pacjentów zespołu, a także prof. Jacka Czepiela, swojego lekarza prowadzącego.
– Wiedza, doświadczenie i ludzkie podejście sprawiły, że czułem się bezpiecznie w tym trudnym czasie – podkreślił. Dodał, że krakowskim szpital jest najlepszym w Polsce.
Czym jest denga?
Jak informuje sanepid, denga występuje w Azji, krajach regionu Pacyfiku, na Karaibach, w obu Amerykach i Afryce. To choroba wirusowa z rodziny Flaviviridae – istnieją cztery jej typy, a przechorowanie jednego daje jedynie niewielką odporność na pozostałe.
Do zakażenia dochodzi przez ukąszenie komara przenoszącego wirusa. Po 8–10 dniach inkubacji pojawiają się objawy grypopodobne. W cięższej postaci choroba przebiega z wysoką gorączką (powyżej 38°C), silnym bólem głowy i oczu, bólami mięśni oraz wysypką. Może też prowadzić do groźnych powikłań krwotocznych, zwłaszcza przy kolejnym zakażeniu.
Osoby podróżujące do krajów występowania choroby powinny stosować repelenty, moskitiery i inne środki ochrony, a także rozważyć szczepienie.