„Realizacja naszych postulatów przyczyni się do poprawy sytuacji wielu zwierząt”
Natalia Grygny, LoveKraków.pl: Przygotowali państwo 15 postulatów dotyczących m.in. poprawy sytuacji bezpańskich psów i kotów, przeciwdziałania bezdomności wśród zwierząt, zapobiegania przemocy i złemu traktowaniu czy ochronie zagrożonych gatunków. Czy będą państwo zadowoleni, jeśli chociaż część z nich zostałaby zrealizowana?
Krzysztof Kwarciak: Tak, realizacja każdego z postulatów przyczyni się do poprawy sytuacji zwierząt w naszym mieście. Oczywiście najlepiej byłoby, gdyby wszystkie zostały zrealizowane, tym bardziej, że wiele z tych spraw łączy się ze sobą. Ważne, aby miasto w kompleksowy sposób zajęło się tymi problemami. Mamy nadzieję, że uda się doprowadzić do realizacji wszystkich pomysłów, a jeżeli nawet tylko część zostanie zrealizowana, będzie to duży progres i przyczyni do poprawy sytuacji dla wielu zwierzaków.
W projekcie uchwały znalazła się informacja, że wprowadzenie sporej części proponowanych zmian nie będzie wiązało się z dodatkowymi wydatkami. Ale ile na „piętnastkę dla zwierząt” trzeba będzie przeznaczyć?
Cały program to koszt mniej więcej 700 tys. zł., a to promil budżetu miasta. Wydaje mi się, że to nie byłoby zbytnio absorbujące dla miejskiej kasy. Wydatki będą rozłożone w czasie, gdyby zapadła decyzja. Można tu manewrować zakresem, bo te działania mogą być prowadzone w różnym stopniu. Przygotowując te pomysły, szukaliśmy rozwiązań, które nie absorbowałyby budżetu. Wystarczy dobra wola i lepsze wydatkowanie przeznaczanych na ten cel pieniędzy.
Ile osób liczyłaby Krakowska Rada Ochrony Praw Zwierząt, której powołanie proponuje stowarzyszenie?
To już leży w gestii miasta. Myślę, że chęć znalezienia się w takiej radzie wyrażą tutaj organizacje pozarządowe. To udział społeczny, więc nie generowałby żadnych kosztów.
Podpisy pod obywatelskim projektem uchwały zbierali państwo od sierpnia 2020 roku. Informuje Pan, że udało się je zebrać ze sporym naddatkiem. Ile w takim razie osób podpisało się pod inicjatywą?
Udało nam się ich zebrać ok. 400, bo nowa ustawa zmniejszyła liczbę wymaganych podpisów. Gdyby nie pandemia, to pewnie sprawę załatwilibyśmy w miesiąc. Ale druga fala pokrzyżowała nam plany i sprawiła, że te działania się rozłożyły w czasie. Ze względu na sytuację praktycznie nie było możliwe organizowanie akcji ulicznych. Dlatego podpisy zbieraliśmy głownie wśród naszych znajomych.