Reklamy wrócą do szkół i przedszkoli? Jest propozycja
Prace trwają od 2024 roku
Część radnych – głównie Grzegorz Stawowy (KO) i Rafał Zawiślak (KdM) – pracuje nad projektem uchwały krajobrazowej. Nowy dokument ma za zadanie dostosować nośniki reklamowe do uwarunkowań w mieście. Część przepisów ma zostać poluzowana, część zaostrzona.
Na komisji planowania przestrzennego radni miejscy omawiali uwagi do nowelizacji uchwały krajobrazowej. Mimo przeprowadzenia dyskusji propozycje nie zostały przyjęte z powodu „zbicia ich w pakiet”. Przeciwko takiemu rozwiązaniu zaprotestował radny Michał Starobrat. Na kolejnej komisji radni będą głosować nad każdą uwagą z osobna.
Jakie są propozycje radnych?
Pojawiło się kilka propozycji, które z jednej strony są ukłonem wobec branży reklamowej, a z drugiej – ukrócą takie praktyki jak niekończące się remonty fasad kamienic.
Dla przykładu: dopuszczone ma zostać montowanie szyldów (o konkretnych rozmiarach), a także nowego nośnika o powierzchni do 9 mkw. Zakazane natomiast ma być nie tyle zaklejanie, co zastawianie witryn np. półkami z towarem, co praktykował jeden ze sklepów. Zgodnie z propozycją światło dzienne ma docierać do wnętrza lokalu.
Grzegorz Stawowy podkreślił, że należy skończyć z fikcyjnymi remontami w celach zarobkowych. Dlatego nowe prawo dozwoli na powieszenie na odnawianej elewacji płachty z reklamą zajmującą maksymalnie 50 proc. jej powierzchni, ale tylko raz na dziesięć lat przez maksymalnie 12 miesięcy.
Wśród propozycji pojawił się również nakaz usunięcia tzw. infrastruktury reklamowej. Chodzi o to, by m.in. nieużywane rusztowania nie szpeciły przestrzeni publicznej.
Szkoły, przedszkola, kluby sportowe
Radny podkreślił też, że należy przeanalizować kwestię dopuszczenia reklam na ślepych ścianach. I to nie wszystko. – Na podstawie analiz z VIII LO pojawił się pomysł, by dopuścić możliwość zainstalowania jednego panelu reklamowego w szkołach i przedszkolach. Po to, aby mogły one w jakiś sposób zarobić – tłumaczył szef Komisji Planowania Przestrzennego RMK.
Również amatorskie kluby sportowe chcą zmian. Stąd wstępna propozycja, by liczba nośników reklamowych na obiekcie była dopuszczona, biorąc pod uwagę powierzchnię działki, ale nie więcej niż pięć sztuk na jeden obiekt.
– Dla nas to niezrozumiała sytuacja, bo nośniki reklamowe mają być wewnątrz obiektów. One są od pokoleń związane ze sportem. Dobrze, że jest uchwała krajobrazowa, ale ona naruszyła pewne rzeczy – stwierdził Jerzy Starmach, prezes Prądniczanki. Dodał, że chce, aby sprawa ta została rozwiązana systemowo.
50 metrów zabije firmy?
Jedną z propozycji urzędu jest zwiększenie odległości między „okrąglakami” do 50 metrów w pasie drogowym (poza nim jest to 15 metrów). Negatywnie o takim pomyśle wypowiedział się Jakub Szlezyngier, prezes spółki reklamowej Koneser.
– Uchwała powinna tworzyć warunki pracy, a obecny projekt przyczyni się do ich likwidacji. To będzie zabicie rynku reklamy i doprowadzenie do monopolu, który nikomu nie służy – uznał przedsiębiorca.