Remonty dedykowane schowane do szuflady
Pod koniec grudnia 2012 roku urzędnicy ogłosili „Program Remontów Dedykowanych”. Mieszkańcy mogli z własnych środków sfinansować np. zakup ławki i umieścić na niej tabliczkę z dowolnym napisem. Przez cały ten czas z takiej możliwości skorzystało tylko kilka osób – teraz program „nie jest kontynuowany”, ma się nim zająć dopiero Zarząd Zieleni Miejskiej.
Początkowy zapał kilku darczyńców napotkał od razu bariery prawne. Realizację tak prostego zadania, jakim jest postawienie ławki, wydłużała m.in. potrzeba uzyskiwania opinii plastyka miejskiego i konserwatora zabytków, a przede wszystkim formalności związane z przekazaniem pieniędzy.
Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu tłumaczy, że przeprowadzenie poszczególnych zadań było znacznie rozciągnięte w czasie z powodu zapisów ustawy o finansach publicznych. – Zawiera ona regułę, zgodnie z którą każda kwota przekazana jednostce samorządu terytorialnego musi wpłynąć do budżetu ogólnego gminy, a następnie, w wyniku dokonania przez Radę Miasta Krakowa zmian w budżecie na dany rok, może być przekazana na wskazany przez darczyńcę cel – mówi.
Tylko kilka zadań
W efekcie, w cyklu inwestycyjnym lat 2013-2014, w mieście postawionych zostało pięć ławek: dwie na Bulwarach Wiślanych, jedna na Plantach między ulicami Podzamcze a Poselską i dwie w okolicach Barbakanu. Oprócz tego zmodernizowano ulicę Morgi w dzielnicy Nowa Huta, a przy Bronowickiej darczyńca zaoferował sfinansowanie nasadzenia kwietnika i jego całoroczne utrzymanie.
W większości przypadków do programu zgłosiły się osoby prywatne. ZIKiT nie podaje łącznej wartości wykonanych zadań, ponieważ w ich realizacji brali też udział sami darczyńcy i trudno oszacować koszt prac.
Można zapłacić za chodnik
Można jednak sprawdzić kwoty dostępne na stronie Programu Remontów Dedykowanych. Ławka na Plantach została tam wyceniona na 650 zł, ławka przy Bulwarach na ok. 300 zł. Mieszkańcy, którzy chcieli sfinansować nowy element przestrzeni miasta, mogli wyjść z własnym pomysłem albo wybrać spośród ponad 160 proponowanych zadań. Na liście wypisano m.in. alejki asfaltowe (ok. 950zł/m2), kosze na śmieci (270-410zł) czy urządzenia do placów zabaw (ok. 2200zł). Większe kwoty trzeba byłoby przeznaczyć na remonty chodników: np. prace na całej długości ul. Zabłocie kosztowałyby kilkadziesiąt tysięcy złotych.
Jak pokazały poprzednie lata, zainteresowanie programem było dalekie od oczekiwanego. Teraz został on zawieszony, co urzędnicy tłumaczą oczekiwaniem na uruchomienie nowej jednostki, Zarządu Zieleni Miejskiej. To on ma się od lipca zajmować sprawami związanymi z utrzymaniem obszarów zielonych, a więc także z małą architekturą. – Z ramienia ZIKiT nie mogą być zatem zawierane zobowiązania, które dotyczyłyby innych jednostek organizacyjnych – wyjaśnia Piotr Hamarnik. Czas pokaże, czy w praktyce oznacza to naturalną śmierć całego programu i schowanie go na zawsze do szuflady.