Rodzinne warsztaty szycia pluszaków
Półtorej godziny zabawy, upływającej przy szkicowaniu, wycinaniu i co najważniejsze – wyszywaniu – w towarzystwie rodziców oraz innych dzieci, które uczestniczyły w spotkaniu. Do tego ogromna radość, zaangażowanie i współpraca. Był to czas wymiany pomysłów, spostrzeżeń, wzajemnych uwag. Oczywiście, wszechobecnie panował gwar, wynikający z intensywnej pracy i potwierdzający zarazem niesłychaną kreatywność uczestników. Taki właśnie klimat towarzyszył Rodzinnym Warsztatom Szycia Zabawek. A na czym polegały zajęcia?
W niewielkiej sali, przy ośmiu okrągłych stolikach zasiadały dzieci i ich rodzice – głównie mamy. W każdym kącie pomieszczenia, na parapetach i oczywiście blatach stołów, znajdowały się pojemniki i pudełka z przeróżnymi, kolorowymi materiałami, guzikami, tasiemkami, flamastrami, nićmi, włóczkami, tasiemkami czy wstążkami. Uczestnicy mieli ponadto wiele innych przyborów, na przykład nożyczki. W koszykach można było znaleźć szablony przedmiotów, takich jak kotki, sowy oraz myszki, które następnie odrysowywano na materiałach, by przygotować sobie podstawowe elementy do wyszywania. – Kształty są już tutaj zaproponowane, natomiast dzieci mogą wykonywać takie proste prace, na przykład wycinanie, odrysowywanie, w zależności od wieku – mówi jedna z mam, towarzyszących swoim pociechom podczas warsztatów.
„Robię piłkę do rugby!”
O dużej kreatywności dzieci świadczy już choćby to, że wiele z nich nie chciało korzystać z zaproponowanych szablonów. W związku z tym najmłodsi rysowali je na kartkach i wycinali po swojemu. Wśród szablonów było sporo ciekawych kształtów, ale najczęściej pojawiały się: serduszka, kwiatki i rybki. – Ja robię piłkę od rugby, bo to ulubiony sport mojego taty – odpowiada ośmioletni Tadzio. – Najpierw muszę namalować kontur, potem to wyciąć, zrobić idealny kształt, zszyć to, zamalować te kontury pisakiem – opowiada chłopiec.
– Jak to jest obszyte, to się to wypełnia od środka puchem silikonowym. Potem będziemy kotkowi doszywać uszka, ogonek, oczka i całą resztę… jakieś guziki, jakiś filc. To przede wszystkim inwencja twórcza dzieci – mówi jedna z mam.
Igłą i nitką
Rodzinne Warsztaty Szycia Zabawek to zajęcia, które zaadresowane były przede wszystkim dla dzieci od piątego roku życia, jednak w spotkaniu uczestniczyły i młodsze. Nie dało się nie zauważyć, że główne prace przy wykonywaniu zabawek, podejmowały mamy. – Pomysł należy do dzieci, nasze jest wykonanie, bo są jeszcze trochę za małe, żeby operować igłą – dodaje uczestniczka. Starsze dzieci próbowały jednak samodzielnie wycinać i zszywać, a rodziców prosiły jedynie o wiązanie supełków i nawlekanie igieł. Na koniec zajęć za wykonane prace każde dziecko otrzymało dyplom, aby mogło poczuć się docenione.
– Bardzo fajna forma spędzania wolnego czasu. Ja uwielbiam spędzać go z Olą. W tygodniu nie ma czasu na to, bo dzieci są w przedszkolu, ale popołudniami i w weekendy, takie zajęcia to świetny pomysł – twierdzi jedna z mam.
Monika Jaracz