Rower miejski w starym stylu

Od 1 maja system KMK Bike ma być zsynchronizowany z Krakowską Kartą Miejską. Posiadacze biletu okresowego będą mieli możliwość darmowej jazdy przez 40 minut.

16 marca tego roku urzędnicy z nowym operatorem szykują start systemu miejskich wypożyczalni rowerów. W poprzednim roku uruchomienie KMK Bike stało się wielkim problemem dla firmy, która wygrała przetarg, a wcześniejszy operator systemu nie chciał dogadać się ze swoim następcą. Doszło do wojny podjazdowej, której zakładnikami stały się władze Krakowa oraz mieszkańcy miasta chcący korzystać z gminnych jednośladów.

W tym roku zapowiada się start bez falstartu. 300 rowerów ulokowanych w 34 stacjach ma być gotowych do wypożyczenia. Według zapowiedzi urzędników od przyszłego roku KMK Bike ma być podobne do warszawskiego Veturilo.

Krakowska Karta Miejska

Największą nowością zeszłego sezonu rowerowego miała być możliwość wypożyczania jednośladów przy pomocy Krakowskiej Karty Miejskiej. Założenie było proste. Posiadacz ważnego biletu długookresowego może skorzystać z roweru nawet do 40 minut za darmo. – Dopiero pod koniec sezonu ówczesny operator wykonał zadanie. Zdecydowaliśmy, że nie będziemy wprowadzać tej funkcji na sam koniec – tłumaczy Piotr Hamarnik z Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Nie ma co się spodziewać, że 16 marca właściciele KKM tylko przy pomocy karty skorzystają z KMK Bike. Nowy operator ma czas do 1 maja. – Jesteśmy gotowi do przeprowadzenia tej synchronizacji. Zapewniam, że spełnimy zapisy kontraktu – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Dorian Zalewski, prezes zarządu firmy Smart Bikes. – Może będzie wcześniej to zrobione, ale na razie nie chcę podawać publicznie daty – dodaje.

Nie kradną rowerów, a koszyki

Dla urzędników kradzież rowerów nie stanowi problemu. W zeszłym sezonie doszło do zaledwie kilku prób przywłaszczenia pojazdów. – Rowery są specyficzne i charakterystyczne. Rzucają się w oczy, więc nawet gdyby ktoś ukradł jednoślad, to namierzenie go przez służby nie byłoby trudnością – tłumaczy Hamarnik.

Jednak, gdyby komuś skutecznie udało się zatrzymać dla siebie rower, to odpowiedzialność spada na operatora systemu KMK Bike. – My dajemy 300 rowerów na początku współpracy z firmą. Ona musi pod koniec obowiązywania umowy przekazać nam taką samą liczbę. Jeśli ktoś ukradnie pojazd, to niestety operator musi z własnej kieszeni go odkupić – dodaje przedstawiciel miejskiej jednostki.

Krakowianie upodobali sobie pewne elementy rowerów miejskich. Najwięcej ginie koszyków, które są przymocowane do kierownicy. W ciągu doby średnio 15 pojazdów musi przechodzić naprawy, aby następnego dnia mogły służyć turystom i mieszkańcom stolicy Małopolski.

Rozwój od 2016 roku

Dyrekcja ZIKiT doszła do wniosku, że ten rok będzie ostatnim okresem, kiedy KMK Bike będzie funkcjonować według utartego schematu. – Nie ma sensu inwestować w nowe stacje, bo nie wiemy, w jakim kierunku potoczy się rozwój systemu – tłumaczy Hamarnik.

W przyszłym roku zadanie o nazwie „Sieć miejskich wypożyczalni rowerów” ma znaleźć się w Wieloletniej Prognozie Finansowej Krakowa. – To oznacza, że np. będziemy mogli wyłonić operatora na trzy lub pięć lat, a nie jak jest teraz tylko na rok. Ale musimy mieć gwarancje budżetowe – podkreśla urzędnik.

Co się zmieni? Krakowski system ma być podobny do warszawskiego. W stolicy Polski operator za każde wynajęcie roweru dostaje prowizję. Urynkowienie KMK Bike ma przynieść korzyści zarówno dla mieszkańców, jak i urzędników.

– Firmie będzie zależeć na stawianiu nowych stacji i kupowaniu coraz większej liczby rowerów. Rachunek jest prosty dla takiego kontrahenta – im więcej stacji i pojazdów, tym więcej użytkowników i wypożyczeń. Oprócz opłaty z budżetu miasta będzie miał wszystkie przychody od użytkowników – mówi przedstawiciel ZIKiT. – Oczywiście będziemy chcieli zachować pewne bonusy dla użytkowników, czyli 20 minut darmowego korzystania – dodaje.