Rower – przyszłość czy teraźniejszość transportu w Krakowie?

Rozrastające się metropolie, rosnąca liczba samochodów i powszechne korki sprawiają, że rowerzyści stają się coraz popularniejszą kategorią użytkowników transportu miejskiego. I trudno się dziwić – jednoślad to obecnie dla wielu jedyna realna alternatywa na codzienny szybki dojazd do pracy. Dostrzegają to samorządy i pracodawcy.

Z punktu widzenia pracodawcy pracownik dojeżdżający do pracy rowerem to same korzyści: ma lepszą kondycję, więcej energii i rzadziej choruje. Dzięki temu jest bardziej kreatywny, życzliwy oraz pozytywnie nastawiony do pracy i współpracowników. Korzyści zauważają także europejscy rządzący. Francja wprowadziła dopłaty do pensji za jazdę rowerem do pracy: 25 eurocentów za każdy przejechany kilometr. Podobne programy działają np. w Belgii czy Holandii.

20 minut jazdy = 21 dolarów zysku

W 2013 r. świat obiegły słowa australijskiego premiera Anthony’ego Albanese, który stwierdził, że wedle wyliczeń jego rządu każda 20-minutowa podróż rowerem do i z pracy to korzyść dla gospodarki licząca około 21 dolarów australijskich. Czyli… ponad 75 złotych. Podobne kwoty wyliczają Duńczycy, których stolica jest dziś uznawana za najbardziej rowerowe miasto świata. Jest więc do czego aspirować.

Instytucje publiczne i prywatne firmy w Polsce powoli podążają za zachodnimi wzorcami. Infrastruktura rowerowa jest sukcesywnie rozbudowywana, powstają kolejne sieci rowerów miejskich i nowe pomysły na promocję dwóch kółek. Jedną z nich zastosował Pomorski Urząd Marszałkowski. Swoim pracownikom oferuje dodatek do pensji w wysokości 70 złotych. Warunek jest jeden – przez minimum 15 dni w miesiącu muszą dojeżdżać do pracy na jednośladzie. Potrzebę inwestowania w rowerwidzą też prywatni pracodawcy. Firma Genymade za każdorazowy przyjazd do firmy na rowerze oferuje pracownikowi 3 zł premii. Zdziwienia nie budzą już też biurowce wyposażone w rowerowe parkingi, szatnie i prysznice.

Firmy dostrzegają krakowski boom na rower miejski

Jak na tym tle wypada Kraków? Niestety, wciąż dosyć blado. O ile jazdę na rowerze wspierają liczne korporacje obecne w mieście, o tyle działań instytucji publicznych na miarę pomorskiego UM wciąż jest niewiele. Cieszy za to nieustannie rosnące zainteresowanie mieszkańców siecią rowerów miejskich Wavelo. Niedawno operator jedynego w kraju całorocznego systemu pochwalił się milionowym wypożyczeniem jednośladów. Nic dziwnego, że tę popularność dostrzegają również krakowskie centra handlowe i zarządcy biurowców. Pierwszą stację sponsorską w maju 2017 postawiła IKEA Kraków. Do tej pory skorzystano z niej ponad 9 000 razy. Na początku roku do tego typu stacji dołączył Quattro Business Park, a najnowsze dwie pojawiły się niedawno na krakowskim Podgórzu: B4B Bonarka for Business i Bonarka Shopping Center. Stacje sponsorskie Wavelo to dla inwestujących typowa sytuacja win-win, w której każdy wygrywa. Firmy pokazują w ten sposób, że wsłuchują się w potrzeby swoich klientów czy pracowników, a miłośnicy dwóch kółek dostają kolejne miejsce w Krakowie, gdzie mogą dojechać na rowerze miejskim i zostawić go tam bez dodatkowych opłat – przekonuje Marcin Jeż, dyrektor ds. Innowacji i Rozwoju BikeU, operatora sieci Wavelo.

Rosnąca popularność roweru miejskiego sprawia, że Kraków nieco optymistyczniej postrzegać może swoją komunikacyjną przyszłość. Wzorem krajów mocno rozwiniętych mieszkańcy grodu Kraka dostrzegają, że sprawny, zdrowy i ekologiczny transport rowerowy to już nie tylko przyszłość, ale i teraźniejszość każdej nowoczesnej i wygodnej metropolii.