Rowerem w zimie? Najpierw się przygotuj
Podczas zimowej jazdy szczególnie trzeba pamiętać o zabezpieczeniu kończyn i głowy. Kask i ochraniacze docenią zapewne wszyscy, którzy choć raz stracą równowagę w śnieżnej zaspie. Jednak to nie wszystko.
Jak się ubrać?
Odpowiedni dobór ubioru rowerowego w zimowe dni jest kluczową kwestią. Komfort jazdy i ochronę przed chłodnym wiatrem powinniśmy zacząć jak narciarze, czyli od bielizny termoaktywnej, będącą pierwszą i – jak się okazuje – najważniejszą warstwą ochrony. Zadaniem takiej bielizny jest odprowadzenie nadmiaru pary wodnej od skóry. Jej działanie docenimy zwłaszcza gdy w planach mamy więcej kilometrów, a spływający po ciele pot zacznie wychładzać temperaturę całego ciała. Wybór bielizny termoaktywnej w sklepach sportowych jest olbrzymi, a wachlarz cen pozwala na dobór odpowiedniego modelu na niemal każdą kieszeń. Warto jednak zwrócić uwagę na takie, które na kolanach posiadają grubszą warstwę, chroniącą także stawy.
Kolejną częścią naszego ekwipunku powinna stanowić bluza, najlepiej również termoaktywna. Część firm produkujących sprzęt rowerowy specjalnie projektuje modele zimowe, charakteryzujące się wszytą z tyłu membraną, chroniącą plecy przed wiatrem. Podobnie jest ze spodniami. Nie chcąc wychłodzić nerek, wybierzmy te z podwyższonym stanem, uszyte z materiałów przeciwwiatrowych.
Ekwipunek zimowego rowerzysty dopełnia zakrycie dłoni, stóp i głowy. Wybór rękawiczek jest bardzo ważny, bo ręce – z racji swojego położenia na kierownicy – są najbardziej narażone na zimno. W sklepach dostępne są specjalistyczne modele dla rowerzystów, ale z reguły na dwóch kółkach świetnie spisują się także modele narciarskie. – Stopy zabezpieczają dwie pary skarpet i solidne, ale niezbyt grube buty. Głowę najlepiej ochraniać czapką-kominiarką, która skutecznie ochroni nos, policzki oraz zatoki – części ciała wyjątkowo narażone na zimno – pisze Damian Drobyk, autor strony blogrowerowy.pl. Całości dopełnia kurtka – niezbyt mocno ocieplania, ale koniecznie przeciwwiatrowa.
Jak przygotować rower?
Wrażliwi na kwestie bezpieczeństwa miłośnicy dwóch kółek w zimie muszą sięgnąć nieco głębiej do kieszeni, by kupić specjalne zimowe opony. Zwykle są one szersze od letnich i posiadają specjalne metalowe ćwieki, polepszające przyczepność na śniegu i lodzie. Oszczędniejszym wariantem będzie obniżenie ciśnienia w oponach, które już mamy, ale trzeba pamiętać, że ryzyko poślizgu będzie znacznie większe.
Jeżdżąc w zimie trzeba pamiętać także o znacznie częstszym konserwowaniu sprzętu. Nie ma się co oszukiwać – łańcuch i przerzutki nie przepadają za śniegiem. Szczególnie nie lubią piasku i soli, którymi sypie się chodniki. Dlatego warto czyścić rower codziennie, nie zapominając o smarowaniu najważniejszych części przed każdą jazdą.
Wyższa szkoła jazdy
Piękna technicznie jazda w normalnych warunkach atmosferycznych wcale nie przekłada się na radzenie sobie w śniegu. Problemy rodzą się już przy ruszaniu, a częstym błędem jest stawanie na pedałach, powodujące buksowanie kół. Znacznie bezpieczniej ruszać jak z hulajnogi, opychając się stopami od podłoża. To samo tyczy się samej jazdy – najlepiej pedałować z wysoką kadencją.
Stabilność na rowerze poprawi obniżenie siodełka, a tym samym środka ciężkości. Warto także wyprostować sylwetkę podnosząc nieco mostek i kierownicę. Jazda po śliskiej nawierzchni wymaga innej techniki jazdy niż po suchym asfalcie czy szutrze. Przede wszystkim nie należy gwałtownie hamować oraz unikać blokowania kół – pisze Damian Drobyk. – To najłatwiejszy sposób do utraty kontroli jazdy i bliższego kontaktu z mokrym podłożem – dodaje. Utratę równowagi przy wpadaniu w poślizg najłatwiej powstrzymać podpierając się nogami.