Rozmowa na dzień dobry: Korporacje uciekną z Krakowa?

– Jeśli zmiany proponowane przez PiS wejdą w życie, to firmy powoli zaczną wybierać inne lokalizacje niż Kraków – mówi kandydat na posła z listy Koalicji Obywatelskiej.

Czy zmiany fiskalne zaproponowane przez rząd Prawa i Sprawiedliwości mogą spowodować reakcję na krakowskim rynku usług wspólnych?

Andrzej Domański, ekonomista, kandydat na posła z krakowskiej listy Koalicji Obywatelskiej: Zmiany takie jak likwidacja 30-krotności ZUS i drastyczna podwyżka płacy minimalnej uderzą we wszystkie przedsiębiorstwa. Zmiany te nie są skierowane w stronę konkretnego sektora, ale zdecydowanie uderzą w centra usług wspólnych, o czym zresztą już mówią ich przedstawiciele.

Co się może stać, jeśli PiS zdecyduje się na wprowadzenie zmian w życie? Co nowelizacje mogą spowodować w świecie korporacji krakowskich?

Zmiany, do których przymierza się PiS, oznaczają istotny wzrost kosztów pracy w sektorze korporacji. Są one mocno szkodliwe z punktu widzenia pracowników, jak i przedsiębiorców. Nasza konkurencyjność wobec innych miast w regionie, które jak wiemy starają się o te same inwestycje - które chce pozyskać Kraków, będzie spadać. Nie wierzę w żadne zapewnienia PiS-u, który rakiem próbuje się wycofywać z likwidacji limitu 30-krotności ZUS-u, ponieważ środki z tej zmiany są zapisane w projekcie budżetu na przyszły rok. Ten temat po wyborach wróci. PiS potrzebuje tych pieniędzy z naszych kieszeni.

To może spowodować, że korporację zaczną się wyprowadzać z Krakowa?

Jestem ekonomistą i przez 14 lat pracowałem na polskiej giełdzie, zajmując się analizą spółek i całej gospodarki, więc nie chce mówić o tsunami, które miałoby nadejść. W gospodarce procesy zachodzą stopniowo. Jeśli zmiany proponowane przez PiS wejdą w życie, to firmy powoli zaczną wybierać inne lokalizacje niż Kraków. Nasza siła na szczęście nie bazuje tylko na konkurencyjności wynagrodzeń, mamy fantastycznych ludzi, którzy posługują się wieloma językami obcymi, mamy uczelnie wyższe, które zapewniają dopływ wykształconych pracowników. Nie ulega jednak wątpliwości, że nasza konkurencja spadnie i miejsc pracy w sektorze usług wspólnych będzie przybywać coraz mniej, a później podczas spowolnienia gospodarczego ten sektor przestanie się rozwijać.