Rozmowa na dzień dobry. Koszulka Wisły już nie ciąży

W kwietniu Wisła Kraków uruchomiła sekcję blind footballu, nawiązując współpracę z Tyniecka Nie Widząc Przeszkód. O pierwszych miesiącach występów pod patronatem Białej Gwiazdy rozmawiamy z Marcinem Ryszką, kapitanem zespołu.

Michał Knura, LoveKraków.pl: Jesteście częścią Wisły. Jak to zmieniło waszą działalność?

Marcin Ryszka, kapitan Wisła Kraków Blind Football: Potrzebowaliśmy trochę czasu na oswojenie się z myślą, że gramy w strojach Wisły. Wielu chłopakom na początku ta koszulka ciążyła. Pamiętam pierwszy turniej w Gelsenkirchen, gdy towarzyszył nam ogromny stres. Teraz ta świadomość dodaje nam sił.

Łatwiej o partnerów, sponsorów?

Organizacyjnie jest bardzo dobrze, znalazły się firmy, które zdecydowały się nas wspierać. Może się wydawać, że gramy dla przyjemności, ale funkcjonowanie na przyzwoitym poziomie i udział w zagranicznych turniejach sporo kosztuje. Nasz roczny budżet to około 200 tysięcy złotych.

Czujesz, że stajecie się coraz bardziej rozpoznawalni?

Wychodzę po bułki do sklepu i zdarza mi się, że ktoś mnie zatrzymuje i gratuluje. To bardzo miłe. Kilkaset osób oglądało transmisję z ostatniego turnieju Ligi Europy Centralnej. Bariery są w naszych głowach, piłka nas łączy.

Ostatnio wygraliście w Krakowie pierwszy turniej Ligi Europy Centralnej. Jak często trenujecie?

Spotykymy się trzy razy w tygodniu. Oprócz tego, każdy sam wykonuje indywidualną pracę, na przykład na siłowni. Bez przygotowania fizycznego trudno byłoby funkcjonować. Nie mamy statystyk przebiegniętych kilometrów, ale jest ich sporo. Chcemy grać krakowską piłkę do przodu, więc musimy być świetnie przygotowani.