Rozmowa na dzień dobry. Mila: Stolarczyk to nasza przyszłość

Były reprezentant Polski ma świetne wspomnienia z Krakowem. W weekend odwiedził stolicę Małopolski przy okazji targów książki. Porozmawialiśmy z nim o wspomnieniach związanych z naszym miastem i obecnej sytuacji Cracovii i Wisły.

Michał Knura, LoveKraków.pl: Przyjechałeś do Krakowa promować swoją autobiografię. Pewnie znajdziemy w niej wątki o Krakowie, bo na stadionie Wisły w 2012 roku zdobyłeś mistrzostwo Polski ze Śląskiem Wrocław.

Sebastian Mila: Wszystko, co fajne, łączy się z Krakowem. Lubię wracać do spotkania, po którym świętowaliśmy mistrzostwo. To był fantastyczny okres. A w książce, tak jak widzimy na okładce, jest o słodko-gorzkim świecie piłki nożnej. Ujawniam między innymi co czułem jako nastolatek, gdy bardzo nie wierzyłem w siebie. Uważałem, że jestem w kadrze tylko dlatego, że jej selekcjonerem jest Michał Globisz, człowiek z Trójmiasta.

Trudno było także w 2012 roku, gdy kibice konkurencyjnych drużyn uważali, że wywalczyliście tytuł, bo Wisła oddała wam ostatni mecz?

O Jezu, to było najgorsze! Takie komentarze dało się słyszeć już przed spotkaniem i były nie do zniesienia. Narzucało to na nas niesamowitą presję, bo wiedzieliśmy, że nie jest to prawda, ale nie byliśmy w stanie tego udowodnić. Byłem jednak przekonany, że wygramy, miałem przyjemność kierować świetnym zespołem.

Miałeś i masz w Wiśle kilku dobrych znajomych. A mogłeś założyć jej koszulkę?

Był taka szansa w 2013 roku, gdy kończył mi się kontrakt ze Śląskiem. Daniel Weber, który wtedy zajmował się moimi sprawami, mówił: „zobacz, może uda ci się spiąć „trójcę”, czyli Lechię, Śląsk i Wisłę”.

Dlaczego się nie udało?

Wrocław nalegał, nie ukrywam, że ja też bardzo chciałem zostać. Wpływ na strategiczne decyzje miała również żona Ula. Chcieliśmy dobrze dla córki, która miała swoją szkołę.

Wiśle idzie jak po grudzie. Seria porażek, spadek do strefy spadkowej. Potrzebna jest zmiana trenera?

Dałbym jeszcze czas Maciejowi Stolarczykowi, bo pracą przy Reymonta udowodnił, że potrafi sobie radzić w trudnych warunkach. Uważam, że to odpowiedni facet dla tego klubu. Maciek to również nasza przyszłość trenerska i mocno mu kibicuję. Wisła ma trudny okres, ale wierzę, że nie tylko sportowo będą wychodzić na prostą.

Ty już nie grasz i zostałeś ekspertem Telewizji Polskiej. Tymczasem rok młodszy Paweł Brożek na początku sezonu wystrzelił z formą. Bardzo cię zaskoczył?

Gdy niedawno odbierał nagrodę za najlepszego piłkarza września, śmiałem się, że on wciąż gra, a ja siedzę w studiu i się wymądrzam. Nie pozostaje nic innego jak bić „Pawce” brawo. Mamy wiele wspólnych wspomnień, między innymi zdobywaliśmy razem mistrzostwo Europy do lat 18.

W Krakowie nastąpiła zmiany warty. Teraz to Cracovia rozdaje karty pod Wawelem i w ekstraklasie.

Pasy bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Nikogo się nie boją, na każdego mają plan, który potrafią z sukcesem zrealizować. Miałem wątpliwości, czy trener Probierz zdoła poukładać Cracovię, ale widać, że ma smykałkę, czuje piłkę. Widzi więcej od innych, za to dla niego duży szacunek.

Cracovii czasem dostaje się za styl, ale Probierz już w Jagiellonii udowodnił, że liczy się przede wszystkim osiągnięcie celu.

Piłkarz przede wszystkim chce wygrywać i zdobywać trofea, a jego półka w domu musi się uginać. Dopiero potem liczy się styl.