S7 Kraków–Myślenice nawet w 2045 roku. W Sejmie mówią o „horrorze” niepewności
W piątek w Sejmie odbyło się posiedzenie komisji infrastruktury poświęcone planowanej drodze ekspresowej S7 na odcinku Kraków–Myślenice.
Obrady zwołano na wniosek parlamentarzystów Prawa i Sprawiedliwości. W trakcie dyskusji wracały dwa tematy: spór o zaprezentowane warianty przebiegu trasy oraz niepokój po tym, gdy przedstawiciel GDDKiA wskazał, że inwestycja może zakończyć się dopiero około 2045 roku.
Adamczyk: ludzi nie wolno trzymać w niepewności
Jako jeden z pierwszych głos zabrał Andrzej Adamczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości, były minister infrastruktury. Przypominał wieloletnią historię przygotowań, od końcówki lat 80., i przekonywał, że nikt nie kwestionuje potrzeby budowy.
– Droga ekspresowa S7 to nie zjawisko, z którym mamy do czynienia od miesiąca, dwóch czy trzech – mówił Andrzej Adamczyk.
Wskazywał, że po studium korytarzowym przyszedł etap konkretnych przebiegów, a wydawanie pieniędzy bez rozstrzygnięcia tylko pogłębia chaos.
– Decyzje muszą zostać podjęte. I z decyzji nie można się wycofywać, wydając 23 miliony złotych na dokumenty – mówił poseł.
W drugiej części wystąpienia ostro skomentował harmonogram, w którym pojawiła się perspektywa 2045 roku.
– Przesunęliście termin realizacji inwestycji na 2045 rok. Kilkadziesiąt tysięcy ludzi pozostawiacie w niepewności – mówił Adamczyk.
Kmita: potrzebny „program naprawczy”
Następnie Łukasz Kmita, poseł PiS i były wojewoda małopolski, przekonywał, że źródłem napięć jest brak realnego dialogu.
– Problem dotyczący budowy S7 do Myślenic wynika z braku właściwej komunikacji ze społeczeństwem, braku właściwego słuchania samorządowców – mówił Łukasz Kmita.
Wskazywał, że protesty dotyczą praktycznie całej trasy, a resort powinien przedstawić plan działania.
– Oczekujemy, żeby (…) padła decyzja o tych błędach i zapowiedź zmiany tych błędów, które się pojawiły przez dwa lata – mówił Kmita.
Bukowiec: zarzut braku konsultacji jest chybiony
Na zarzuty odpowiadał Stanisław Bukowiec, wiceminister infrastruktury. Podkreślał, że spotkania konsultacyjno-informacyjne odbyły się w każdej z gmin, których dotyczą zaprezentowane warianty.
– Zarzut o brak komunikacji ze społeczeństwem jest chybiony, dlatego że Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad (…) prowadzi spotkania konsultacyjno-informacyjne – mówił Stanisław Bukowiec.
GDDKiA: to dopiero początek
Po nim głos zabrał Tomasz Kwieciński z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Przedstawiał harmonogram i etap, na którym jest inwestycja. Mówił, że trasa Kraków–Myślenice ma mieć około 33 km i jest jednym z dwóch ostatnich odcinków S7 w przygotowaniu w skali kraju.
– Jesteśmy naprawdę na jego wstępnej fazie, więc nie ma mowy tutaj jeszcze o wyborze żadnego z wariantów – mówił Kwieciński.
I to on wskazał datę, która wywołała największe emocje.
– Sama realizacja może się zakończyć dopiero tak naprawdę w roku pewnie szacowanym około 2045 – mówił przedstawiciel GDDKiA.
Sowa: bez S7 będzie „Armagedon”
Po stronie Koalicji Obywatelskiej wypowiadał się Marek Sowa, poseł z Małopolski Zachodniej. Podkreślał konieczność budowy i ostrzegał przed skutkami uruchomienia S52 Bielsko-Biała–Głogoczów.
– Budowa drogi ekspresowej 7 na odcinku Kraków–Myślenice jest rzeczą konieczną – mówił Marek Sowa.
Według niego dodatkowy ruch może rozlać się po lokalnych drogach.
– Na wszystkich lokalnych drogach będzie Armagedon – mówił poseł.
Zwracał uwagę na potrzebę pełnej prezentacji przebiegów, by uciąć podejrzenia o ukrywanie części rozwiązań.
– Trzeba pokazać przebieg drogi z węzła Bieżanów, z węzła Południe, z węzła Skawina czy węzła Tyniec – mówił Sowa.
Kmita: kto zdecydował o latach 2038–2045?
Łukasz Kmita wrócił do wątku harmonogramu i cytował słowa wicepremiera rządu Władysława Kosiniaka-Kamysza. Minister z PSL-u krytycznie odnosił się zaprezentowanych wariantów.
– Żaden z sześciu przedstawionych wariantów budowy trasy S7 nie zasługuje na akceptację. Zmiany infrastrukturalne nie mogą wywracać ludziom życia – mówił Kmita, przytaczając cytat.
Później pytał o odpowiedzialność polityczną za przesunięcie terminów.
– Kto i kiedy podjął polityczną decyzję o tym, że budowa drogi ma być realizowana w latach 2038–2045 – mówił poseł.
Jaśkowiec: „grzech pierworodny” to wprowadzenie S7 w obwodnicę Krakowa
Dominik Jaśkowiec, poseł Koalicji Obywatelskiej, przekonywał, że konflikt jest wpisany w samą koncepcję przebiegu przez południe miasta.
– Grzechem pierworodnym jest fakt wprowadzenia tej nowej S7 do istniejącej obwodnicy części miasta Krakowa – mówił Dominik Jaśkowiec.
Wskazywał na Swoszowice i gęstą zabudowę w gminach podkrakowskich.
– Mamy drogę, która będzie przecinać uzdrowisko Swoszowice i to musi powodować protesty – mówił.
Piątkowska: inwestycja musi powstać, ale warianty grożą utratą uzdrowiska
W dyskusję włączyła się Monika Piątkowska, senator Koalicji Obywatelskiej z Krakowa. Zaznaczyła, że nie kwestionuje budowy, ale krytykuje odsuwanie jej na później i niedoszacowanie aspektu społecznego.
– Puszczenie w jakimkolwiek wariancie tej trasy przez uzdrowisko spowoduje utratę statusu uzdrowiska Swoszowice – mówiła senator.
Burmistrz Myślenic: sześć wariantów do kosza
Jarosław Szlachetka, burmistrz Myślenic z Prawa i Sprawiedliwości odrzucił wszystkie sześć wariantów i wskazywał na wyburzenia oraz koszty społeczne.
– Chcę wyrazić nasz stanowczy sprzeciw wobec wszystkich sześciu wariantów drogi ekspresowej S7 Kraków–Myślenice – mówił Jarosław Szlachetka.
Domagał się włączenia obejść poza zwartą zabudową.
– Wzywam do natychmiastowego wstrzymania prac nad wariantami od A do F, włączenia do analizy wariantów skrajnych, obejścia wschodniego i zachodniego – mówił burmistrz.
Radni PiS z Krakowa: „horror”
Głos zabrał też Mariusz Kękuś, radny Krakowa z klubu PiS. Występował wraz z radnym Maciejem Michałowskim i radną Agnieszką Paderewską. Krytykował wydłużanie procesu i sposób prowadzenia konsultacji.
– Wydłużenie procesu inwestycyjnego to horror dla nawet 150 tysięcy ludzi – mówił Mariusz Kękuś.
Wskazywał na pytania mieszkańców o odrzucenie wariantów wschodnich i zachodnich.
– Dlaczego bez wariantowania i dokładnych analiz odrzucono wschodnie i zachodnie opcje – mówił radny.
Strona społeczna: błędy w obliczeniach zmieniają ranking wariantów
Po stronie protestujących wypowiadał się Piotr Cygan, przedstawiciel komitetu protestacyjnego. Twierdził, że analiza wielokryterialna jest obarczona błędami, które wpływają na kolejność wariantów.
– Nie chcemy, żebyście weszli w drugą fazę, ani tym bardziej w trzecią, z tym co jest teraz – mówił Piotr Cygan.
Wprost zarzucał, że po korektach wyniki byłyby inne.
– Zmienia nam się kolejność wariantów. I to jest karygodne – mówił Cygan.
Wskazywał też na ryzyko przeciążenia A4.