Schowani w szafie [Recenzja]
Kraków w większości powieści, których akcja rozgrywa się w nim, jawi się jako ostatni przedsionek przed piekłem i miasto zbrodni. Miłą odmianą od tego wizerunku Miasta Królewskiego jest rzeczywistość tytułowego „Cafe Szafe” z nietypowej opowieści Łukasz Dębskiego.
Korowód barwny, historie tęczowe
Cafe Szafe, jak wiedzą mieszkańcy Krakowa, jest miejscem jak najbardziej realnym i prostym do odnalezienia. U zbiegu ulic Małej i Felicjanek, z zachowaniem wszystkich cech charakterystycznych owej szafowej kawiarni, toczy się również akcja powieści Dębskiego. Sam autor, z miejscem związanym, zapełnia je w swojej książce plejadą niebanalnych postaci. Pan Dzielnicowy, Pani Halinka, Pan Karol, Wykładowca tajemniczej uczelni, mniej lub bardziej zagorzali bywalcy. Wszyscy oni od momentu powstania kawiarni przychodzą do niej, aby spędzać wspólny czas, a upominkiem, który pozostawiają czytelnikowi są ich historie. Bo w całej „Cafe Szafe” nie ma tak w rzeczywistości jednej historii przewodniej, poza przemyśleniami narratora. Książka składa się z wielu fantastycznych opowieści, które potwierdzają tezę, że do stworzenia miejsca kultowego, nawet w rzeczywistości wyobrażonej, potrzebni są odpowiedni ludzie.
Śladami sławnych, lecz nieobecnych
Przytoczone wyżej historie stanowią wodę na młyn „Cafe Szafe”, czyniąc ją jedną z najbardziej uroczych powieści z Krakowem w tle. Co prawda tematyka jest lekka i zazwyczaj przezabawna, ale nie mamy do czynienia z powieścią uproszczoną. W każdej z fascynujących historii bohaterów możemy dojrzeć odbicie mieszkańców Grodu Kraka, a to w przygodach pana Karola na Błoniach, tuż przed obliczem papieża, a to w łóżkowych perypetiach z pewną piękną muzułmanką. Nie brakuje też niesłychanych zwrotów akcji, jak w być może najbardziej wzruszającej opowieści o pewnym radzieckim obywatelu, a nad wszystkim czuwa wspomnienie Sławomira Mrożka spacerującego z psem, ściganego przez oddanego fana. Pojawienie się Mrożka spina klamrą całą książkę, która co prawda kroczy obok sławnych krakowskich osobistości, ale głównie skupia się na niebanalnych historiach pozornie szarego obywatela. W tym tkwi zaś urok „Cafe Szafe” jako książki, jak również namacalnego miejsca na mapie Krakowa.